niedziela, 16 listopada 2014

Pół roku bloga ♥

Kochani,sama nie mogę w to uwierzyć,że na blogerze jestem już 6 miesięcy :)
Dziwię się,że w ogóle wytrzymałam tyle czasu,chociaż miałam chwilę zwątpienia to zawsze coś mnie zatrzymywało i jeszcze nigdy nie zawiesiłam tego bloga,za co sobie serdecznie dziękuję ♥

Nie będę dziękować pojedynczym osobom za to,że są ze mną,tylko chciałabym podziękować wszystkim obserwatorom,których jest dwudziestu.Jesteście wspaniali,że czytacie mojego bloga,chociaż nie którzy nie komentują,to i tak są ze mną.

Kraje,które mnie odwiedziły i statystyka :
1.Polska 6126
2.Stany Zjednoczone 261
3.Francja 192
4.Niemcy 144
5.Holandia 117
6.Wielka Brytania 115
7.Kenia 54
8.Grecja 41
9.Irlandia 28
10.Rosja 13

Posty,liczba wyświetleń :
1.Rozdział 3 "Jesteśmy przyjaciółmi 197
2.Rozdział 5 "Powiedz kochanie " 146
3.Rozdział 6 " Ja nie chcę,żebyś mnie odprowadzał " 142
4.Rozdział 7 "Dobranoc Leoś " 132
5.Rozdział 1 "Kocham Cię " 128

Łączna liczba wyświetleń :
7 170 tyś.
Opublikowanych komentarzy :
171

Myślę,że mój blog będzie istniał jeszcze tyle ile nadal istnieje :****
Dziękuję wam za wszystko,co zrobiliście dla mnie i tego bloga :)







sobota, 15 listopada 2014

Tylko jedna konkursowa praca !

One Shota wysłała tylko Viki Verdas z tego bloga ---> http://jorge-tinita-love-forever.blogspot.com
Dziękuję Ci bardzo,że jako jedyna poświęciłaś czas dla mnie i napisałaś OS.
Twój One Shot był śliczny,ale nie miał z kim konkurować,więc dostaniesz te wyjątkowe nagrody
skrzynką g-mail,a później pokaże co dostałaś na blogu :)
Oczywiście kolejne rozdziały będą dedykowane tobie ;****  Więc teraz przejdźmy do OS'a.



Tytuł: "Miłość pozornie nie możliwa".
Piękna, młoda 24 letnia szatynka śpieszy na spotkanie z przyjaciółką. I tak jest już spóźniona. 
Violetta uwielbia spotkania z Francescą. Przyjaciółka teraz jednak zaniedbuje ich przyjaźń z powodu chłopaka. 
Szatynce nie przeszkadza to, ponieważ obiecywały sobie, że nigdy chłopak nie zepsuje ich przyjaźni. 

"Miłość to najprostszy czynnik,którego czasami nikt nie potrafi zrozumieć..."-Viki Verdas


-*-

Dziewczyna usłyszała kawałek piosenki "Boom Clap" co sygnalizowało, że dzwoni jej telefon. Zaczęła nerwowo szukać go w torebce. Nie zauważyła jednak pewnego chłopaka, z którym, niestety się zderzyła.
-Patrz jak..-Nie dokończyli ponieważ spojrzeli sobie w oczy. Nie byli w stanie powiedzieć już nic. Zatonęli w swoich oczach...Patrzyli jak zahipnotyzowani. Dopiero po jakimś czasie doszli do siebie.
-Przepraszam, ja..Zagapiłam się.
-Nie to ja przepraszam. Śpieszę się na spotkanie, tak właściwie jestem już spóźniony a muszę iść jeszcze do kwiaciarni. Przepraszam jeszcze raz i cześć.-Powiedział i odszedł.
Dziewczyna nadal stała zszokowana. Czuła się tak..Dziwnie? Nie...tak niezwykle. Przypomniała sobie o spotkaniu z przyjaciółką. Kawiarnia, w której miała się z nią spotkać znajdowała się tuż za rogiem. Już po chwili 'biegu' znajdowała się na miejscu. Zobaczyła Francescę, więc podeszła do stolika przy którym siedziała.
-Cześć Fran, przepraszam za spóźnienie.-Powiedziała w pośpiechu i na przywitanie pocałowała Fran w policzek.-Jeszcze przed chwilą zderzyłam się z takim chłopakiem..-Dodała po czym westchnęła.
-Uuu coś się kroi?
-Fran, przecież widziałam go pierwszy i prawdopodobnie ostatni raz w życiu, a ty o amorach mi gadasz!
-No bo ty jeszcze nigdy wzdychałaś gdy mówiłaś o chłopaku, a tym bardziej jeśli widziałaś go pierwszy raz w życiu! Opowiadaj!-Powiedziała, podkreślając słowo 'nigdy'.
-Ale to był zwykły chłopak o..Pięknych zielonych oczach..Nie, nie to były zwykłe zielone oczy. Tak...
-No przyznaj spodobał ci się?
-Fran...-Westchnęła.
-Dobra już kończę. A bo wiesz, mam nadzieję, że się na mnie nie zdenerwujesz, bo...
-Mów!
-Mój chłopak tu przyjdzie...-Powiedziała i spojrzała ma szatynkę wzrokiem mówiącym 'Przepraszam'.
-I za co mam być zła? Kochacie się, spędzacie razem czas, tylko pozazdrościć...
-Ale tak ostatnio, mało czasu ze sobą spędzamy. Gdy w końcu mamy czas żeby się spotkać to ja zapraszam mojego chłopaka! Jestem okropna!
-Nie prawda, jesteś kochaną przyjaciółką. A kiedy ten twój chłopak przyjdzie?
-Chwilę..-Powiedziała zerkając na telefon.-Za jakąś minutkę.
Zaczęła się rozglądać.
-O już jest!-Krzyknęła i wstała.
Skierowała się do drzwi, a to co Violetta tam zobaczyła... Zobaczyła tam tego chłopaka, który przytulał Fran...Podeszli do zszokowanej szatynki.
-Vilu to jest mój chłopak Leon, Leon to moja najlepsza przyjaciółka Violetta.-Wstałam i podałam rękę Leonowi.
Gdy dotknął mojej ręki, przez moje ciało przeszedł przyjemny, ciepły dreszcz.
-Wiecie co, ja już muszę iść. Przepraszam Fran, cześć.-Powiedziałam i czym prędzej wyszłam z kawiarni.
-Super! Zakochałam się z chłopaku przyjaciółki!-Krzyknęłam gdy byłam już daleko od kawiarenki.
Tydzień później
Przez ostatni tydzień Violetta spędzała każdą wolną chwilę z przyjaciółką. I Leonem. Szatynka była przekonana, że uczucie do szatyna było przelotne i nietrwałe. Tym czasem zauroczenie przerodziło się w miłość. Nie odwzajemnioną...Przynajmniej tak myślała. Prawda była zupełnie inna. Tak naprawdę, Leon również poczuł coś do Violetty. To było coś wyjątkowego. Tego nie czuł nawet przy Francesce. Myślał, że to nic nie znaczy. Jednak przez ten tydzień, poczuł, że to uczucie jest prawdziwe. Nie chciał zranić Fran ponieważ widział, że bardzo go kocha. Jego uczucie do niej jednak powoli wygasało.
Wracając do Violetty. Szatynka właśnie czeka na przyjście Fran. Ma ona do przekazania coś ważnego.
Dziewczyna siedzi na kanapie. Gdy usłyszała dzwonek do drzwi, zerwała się jak poparzona i podbiegła do ''wrót'' do jej królestwa. Gdy je otworzyła ujrzała swoją ucieszoną przyjaciółkę.
-Cześć Violu! Od razu mówię o co chodzi bo się śpieszę..
-A może wejdziesz do środka?-Przerwała jej.
-Nie! Słuchaj chcesz jechać z nami do domku nad morzem?! Na 4 dni. Wyjazd jutro!
-Z jakimi wami?..
-No ja i Leon!
Z jedne strony będę dużo czasu z nim spędzać, a z drugiej to przecież chłopak mojej przyjaciółki-Myślała
-No dobra mogę pojechać.
-Jej!!! Jak super a teraz lecę bo muszę się przygotować na randkę!
-Leć! Już.-Powiedziała ze sztucznym uśmiechem.
3 dni później
Dziś 3 przyjaciół spędza ostatnią noc w domku letniskowym nad morzem. Przez te 3 dni Violetta jeszcze bardziej zbliżyła się do Leona. Nie może tak po prostu przestać o nim myśleć, czy odkochać się. Teraz jest prawie pewna, że to nie jest zwykłe zauroczenie a prawdziwa miłość...Nie odwzajemniona niestety...Ale dziś nie przejmują się problemami. Umówili się, że zorganizują sobie mały wieczór filmowy. Violetta i Francesca przygotowują jakieś żelki i chipsy a Leon podłącza dekoder i szuka filmów. Około godziny 19.30 wszystko było gotowe. Usiedli na wygodnej kanapie w pokoju i zaczęli oglądać film "Władca Pierścieni".Pod koniec filmu Francesca wstała.
-Przepraszam was, ja pójdę się już położyć.
-Iść z tobą?-Zapytał Leon.
-Nie, nie trzeba. Pogadajcie, pooglądajcie sobie, w końcu zależy mi na waszych dobrych relacjach.-Powiedział i zaśmiała się po czym poszła do swojego pokoju.
Między Leonem i Violettą panowała niezręczna cisza. W końcu Leon się odezwał.
-Jak długo znasz Fran?
-Znamy się od podstawówki.
-Aha..
-A wy?
-Poznałem ja w parku. Zderzyliśmy się.
-Tak jak my?-Zapytała już rozluźniona.
-No, tak.-Zaśmiał się.
Rozmawiali jak przyjaciele, którymi podajże byli. Film ich nie interesował. Zajęli się poznawaniem się. Śmiali się jak dzieci.
-Ale przyznaj, że jak zobaczyłeś mnie wtedy w kawiarni to się zdziwiłeś!-Powiedziała a tak właściwie krzyknęła roześmiana.
-Ale ty też!
-Nie ja nie, ale ty tak!
-Ty też!
-Nie!
-Tak.-Odpowiadał pewny siebie.
-Nie!-Powiedziała i walnęła go poduszką, która leżała obok niej.
-Ładnie to tak???-Zapytał i uderzył poduszką Violettę.
Zaczęli się ganić po całym domu. Biegali między kanapą, stołem, pod krzesłami. Gdy Violetta nie miała siły już biegać stanęła i odwróciła się. Leon był rozpędzony i gdy zobaczył, że Violetta stanęła próbował się zatrzymać. Nie udało mi się to i wpadł na nią. Oboje spadli na kanapę stojącą za nimi. Ona leżała pod nim a ona na niej.
-No to spadliśmy.-Powiedział trochę speszony.
Patrzyli sobie w oczy. Tak jak za pierwszym razem gdy się spotkali. Ona pod wpływem chwili podniosła głowę i musnęła jego usta. On pomimo zdziwienia odwzajemnił pocałunek. Violetta była w szoku. Musiała to zrobić. Dała upust wszystkim emocjom i uczuciom, które w sobie gromadziła. Po chwili jednak przypomniała sobie o ich sytuacji. On ma dziewczynę, którą jest jej przyjaciółka. Szybko oderwała się od szatyna.
-Nie..Nie mogę!
Pobiegła do swojego pokoju, w którym się zamknęła. Leon był w tej samej pozycji co wcześniej. Jeden gest potwierdził jego wszystkie obawy... Zakochał się...Ale to nie możliwe. W przyjaciółce swojej dziewczyny? No właśnie...On ma dziewczynę. Wstał i zapukał do pokoju Fran, miał nadzieje, że jeszcze nie śpi. Otworzyła mu zaspana przyjaciółka.
-Obudziłem cię?
-Nie..Wchodź.
Wykonał polecenie dziewczyny.
-Mam problem.
-Gadaj.
-Zakochałem się. Przepraszam, ale między nami nie ma tego co na początku.
-Rozumiem.. Nie ukrywam jest mi smutno, ale ja też to zauważyłam. Co to za szczęściara?
-Violetta.-Odpowiedział szybko.-Całowaliśmy się.
-Ooo...Ona cię..?
-Tak.
-Jaka byłam głupia! Nie zauważyłam, że mojej przyjaciółce podoba się mój, były już teraz, chłopak!!!
-Nie jesteś głupia. Ja też tego nie zauważyłem, ale po tym pocałunku poczułem coś niesamowitego.
Leon rozmawiał jeszcze długo z Fran. Powiedział mu, że jutro powinien powiedzieć jej co do niej czuje. Tak tez zrobi a teraz poszedł spać.

Nie będzie miał takiej szansy choć jeszcze o tym nie wie...
Violetta postanowiła, że wyjedzie. Odebrała chłopaka przyjaciółce, przez nią będą cierpieć..
Nie zobaczą już jej nigdy więcej. Spakowała się, napisała list do Fran i wyjechała. Niezauważona, zostawiła ich bez żadnych osobistych wyjaśnień. 
-*-
Obudziły go krzyki. Francesca krzyczała, a raczej darł się w niebo głosy. Wstał z łóżka i poszedł w kierunku źródła krzyków. Gdy zobaczył zrozpaczoną Francescę leżącą na pościelonym łóżku w swoim pokoju, podszedł do niej i przytulił.
-Co jest?
-Ona wyjechała..-Powiedziała.
-Co?
-Wyjechała, zostawiła nas. W jej pokoju nic nie ma. Zabrała wszystko i pojechała.
Poszedł do pokoju Violetty. Faktycznie. Nic tam nie było. Nie! Zaraz, zaraz była tam biała koperta. 
Leon wziął ją i zaniósł Francesce.
-Co to?-Zapytała zdziwiona.
-Kurczak.-Powiedziałem ironicznie.-Chyba widać, że koperta!
-To do mnie?
-Skoro pisze na niej Francesca to chyba tak.-Znów ironia.-Otwórz i przeczytaj.
-Ty to zrób.-Powiedziała.
-Nie, nie czyta się cudzych korespondencji.
Chwyciła list drżącymi rękoma. Otworzyła ją, wyciągnęła kartkę, którą rozłożyła i zaczęła czytać.
Fran,
bardzo chce cię przeprosić za zaistniałą sytuację.
Jestem okropną przyjaciółką... Jak mogłam zakochać się w twoim chłopaku?
Tak, zakochałam się w Leonie. Prawdopodobnie już o wszystkim wiesz.
Chciałam tylko cię przeprosić,
i powiedzieć a raczej napisać, że więcej nie będziesz miała ze mną problemu.
Wyjechałam i nie wiem kiedy wrócę.
Proszę na dzwoń i nie szukaj mnie.
Nikt nie powie ci gdzie jestem.
Przepraszam za wszystko.
Jestem okropną przyjaciółką.
Mam nadzieję, że kiedyś mi wybaczysz.
Viola
I jeszcze jedno. Powiedz Leonowi...
A zresztą.
Nic mu nie mów.

                                                                           Violetta.
-Co ze mnie za przyjaciółka..
6 miesięcy później
Francesca i Leon wbrew woli Violetty oblecieli pół świata w poszukiwaniu szatynki. Tamtego kwietniowego dnia widzieli ją po raz ostatni. Francesca codziennie dzwoni do Violetty, jednak za każdym razem ona odrzuca połączenie. Oni nie poddają się. Jak co dzień Fran idzie do Leona. Gdy jest już przed drzwiami dzwoni domofonem. Mosiężne drzwi otwiera jej szatyn.
-Hej, wchodź.-Mówi po czym wpuszcza ją do środka.
Francesca siada na kanapie a miejsce obok niej zajmuje szatyn.
-Dzwonimy?
-Tak. To nasza dokładnie 184 próba dodzwonienia się do niej.
-Tak. Dobra dzwoń.
Francesca wybrała numer do swojej przyjaciółki i nacisnęła zieloną słuchawkę. Ku jej zdziwieniu Violetta odebrała.
V: Fran?
F: Violetta?-Gdy Leon usłyszał, że jego przyjaciółka rozmawia z Violettą na jego twarzy pojawił się uśmiech.
V: Tak, Fran tak tęskniłam!
F: Ja też
V: Spotkamy się dziś?
F: A jesteś w Buenos Aires?!
V: Tak od wczoraj.
F: No to oczywiście! Dziś o 12! Za godzinę!
V: Oczywiście! Będę! W parku?
F: Tak, ok to pa.
-I co?
-Idziemy do parku!-Krzyknęła i przytuliła się do przyjaciela.
Godzinę później
Fran czeka na Violettę w parku. Szatynka nie wie, że Leon również tu jest. Schował się za drzewem. On i Fran mają pewien plan. Minutę później Francesca zauważyła Violettą wchodzącą na teren parku. Dziewczyny przytuliły się i zaczęły rozmawiać. Violetta przepraszała, że wyjechała i, że rozwaliła jej związek. Francesca po 30 minutach rozmowy postanowiła włączyć jej plan w życie.
-Violetta, czemu nie powiedziałaś mu?
-Komu?
-Nie udawaj, dobrze? Czemu nie powiedziałaś Leonowi?
-Ale czego mu nie powiedziałam?-Udawała głupią.
-Tego, że go kochasz, na przykład?
-Tak Francesca. Miałam podejść do niego i powiedzieć, och Leon mam gdzieś, że jesteś chłopakiem Fran ja cię kocham!-Powiedziała z wyczuwalnym sarkazmem w głosie.
-Ja tez cię kocham.-Powiedział Leon, który w tym momencie wyszedł z za drzewa.
Violetta zszokowana odwróciła się. Zobaczyła szatyna z wielkim bukietem czerwonych róż.
-A-ale jak?
-Normalnie.- Zaśmiali się.
Nawet nie zauważyli kiedy Francesca ulotniła się zadowolona do domu. Usiedli na ławce. Zaczęli wyjaśniać sobie sytuację z przed 6 miesięcy.
-Violu, czy ty byś chciała być moją dziewczyną?-Zapytał niepewnie po jakimś czasie.
-Oczywiście, że tak!-Krzyknęła i pocałowała szatyna.
On pogłębiał pocałunek. Cieszyli się, że w końcu po tak długim czasie, mogą być razem, bez żadnych przeszkód.
2 lata później 
-Czy ty Violetto Castillo bierzesz za męża Leona Verdasa i ślubujesz mu miłość, wierność i uczciwość małżeńską?-Pyta ksiądz.
Tak, dziś odbywa się ślub Violetty i Leona. Są bardzo szczęśliwi.
-Tak.
-A czy ty Leonie Verdasie bierzesz za żonę Violettę Castillo i ślubujesz jej miłość, wierność i uczciwość małżeńską?
-Tak.
-W takim razie ogłaszam was mężem i żoną. Możesz pocałować pannę młodą.-Ostanie zdanie ksiądz skierował do męża Violetty.
Leon przyciągną kobietę swojego życia i pocałował bardzo namiętnie. Nareszcie będą razem..Teraz już na zawsze.
3 miesiące później 
Dziś Wigilia. Wszyscy rozpakowują prezenty. Wszyscy to znaczy- Violetta, rodzice Violetty, rodzice Leona, wszyscy przyjaciele państwa młodych i Leon. Pan Verdas jako ostatni rozpakowuje swój prezent. Czemu?
To wszystko za sprawą pani Verdas, która akurat dziś chce powiedzieć swojemu mężowi o tym, że jest w 2 miesiącu ciąży. Bardzo trudno było jej ukryć ten fakt przed mężem, ale się udało.
-Kochanie teraz twoja kolej.-Powiedziała Violetta i podała paczuszkę swojemu mężowi.
Nikt nie domyśla się co jest w pudełku, ponieważ nikt nie wie, że szatynka jest w ciąży. Leon otworzył zielone pudełko i szczęka opadła mu do samej ziemi.
-Co stary? Dostałeś prezerwatywy?-Zaśmiał się przyjaciel Leona-Maxi.
Uśmiechnięty Leon wyjął z pudełka 2 malutkie buciki. Jeden różowy, drugi niebieski.
-Niespodzianka.-Powiedziała uśmiechnięta Violetta.
Wszyscy zaczęli im gratulować. Jednak nie Leon. On jako jedyny stał z boku gdy wszyscy tulili Vilu.
-Nie chcesz tego dziecka?-Zapytała bliska płaczu?
On nic nie powiedział tylko podniósł ciężarną i pocałował namiętnie.
-Bardzo się cieszę. Nawet nie wiesz jak..


I tak oto kończy się historia z początku nie szczęśliwej miłości.
Nie...Poprawka.
Tak zaczyna się,
Zupełnie nowa historia,
rodziny Verdas..

*_*                  *_*                   *_*  
         
One Shot bardzo cudowny 
♥!

Co do tego,że była jedna praca.To nie jestem zła na was ;)
I tak was wszystkich kocham <3

Zapraszam do komentowania pracy Viki Verdas,myślę,że będzie pod tą pracą 
dużo komentarzy ;*****

Przypominam ! Jutro świętujemy pół roku bloga !

sobota, 8 listopada 2014

Rozdział 9 "Postąpiłam źle "

Byłeś początkiem, na którym skończył się mój świat.~♥

Priscilla
Moja córka jest bardzo głupiutka,pocałowała się z Tomasem,a ja na szczęście to wszystko widziałam 
i nagrałam to na video.Jestem z niej bardzo dumna,jednak wybrała Tomiego zamiast tego Federica,który
 nie ma poważnych planów na przyszłość,a Ludmiła potrzebuje wyszkolonego faceta.A jeśli będzie upierała się,że nadal kocha tego z wysoka grzywką,to mu to wszystko pokażę i dowie się,jaka ta moja córka jest mu niewierna i,że go już nie kocha.Mamuśka Priscilla wreście wkroczy do akcji.Po ich pocałunku po cichu zeszłam na dół do moich przyjaciół.I jak gdyby nic zaczęłam z nimi rozmowę.
Ludmiła
Kiedy Tomas nareście oderwał się ode mnie,postanowiłam mu wygarnąć co o nim myślę.
- Dlaczego to zrobiłeś ?
-Niewiem jja ttlyko,chciałem dobrze.
- Mam to w czterech literach co ty chciałeś,zniszczyłeś tym mi życie.Jesteś okropnym
przyjacielem,wiesz ?
- Przecież nic takiego się nie stało,uspokój się.
- Dla Ciebie może to znaczyło zwykłe nic,ale pomyśl sobie co by się stało,gdyby wszedł tu Federico.
-Ale nic takiego nie miało miejsca.
-Człowieku,ogarnij się.Nie chcę aby nikt poza nas się o tym nie dowiedział,zrozumiałeś.
- Wiedziałem,że tak zareagujesz,nie liczysz się z moimi uczuciami tylko mnie zwodzisz.
- Ja Cię zwodzę ? Powiedz kiedy coś takiego robiłam ?
- twoja matka jest tutaj wystarczającym dowodem na to.Dzwoniła do mnie i stale mówiła,że tęsknisz
za mną brakuję ci mnie a teraz się tego wypierasz.
- A czy ty nie rozumiesz,że to cale przestawienie zorganizowała moja matka i to jest jej pomysł.
- Przepraszam,nie wiedziałem.Wybaczysz mi kiedyś ?
- Wybaczę jeśli obiecasz mi,że nikomu o tym nie powiesz,będziemy utrzymywać tylko przyjacielskie
 relację i nic więcej.
- Jeśli to zmieni naszą przyjaźń,to się zgadzam na to.
- Przyjaciele ?
- Forever.
- Tomas,choć już na dół,zbieramy się do domu.
- Chwilka,mamo !
- To do zobaczenia Lusia.
- Pa Tomas.
Kiedy Tomas wyszedł z mojego pokoju,z szafki wyciągnęłam czystą piżamę i skierowałam się do łazienki,aby się odświeżyć.
~*~
 < Następny dzień >
O poranku obudziły mnie promienie światła,które próbowały przedostać się przez żaluzje do
 mojego pokoju.Promienie słoneczne nie dały mi dalej spać jakby mnie ostrzegały,że jest bardzo ciężki
dzień przede mną.Cieszę się z tego,że Tomas postanowił mnie odpuścić i zgodził się zostać moim przyjacielem na zawsze.Dzisiaj pomyślałam,że ubiorę się w różową sukienkę.Zeszłam na dół a na dole cała radosna siedziała mama,która coś podśpiewywała sobie.
- O hej córcia co ty taka nie w humorze ?
- A z jakie powodu mam skakać z radości co ?
- No jak to z czego,nie świętujesz tego wspaniałego dnia.
- Mówiąc wspaniały dzień,o co ci dokładnie chodzi ?
- Z tego powodu,że rzuciłaś tą centymetrową grzywkę i wreście spotykasz się z normalnym chłopakiem.
- A z czego wysuwasz takie podejrzenia ? I jak ty możesz obrażać Federico.
- Nie udawaj,że nic nie wiesz.A kto wczoraj wieczorem w twoim pokoju całował się z Tomasem.
Może mi za chwilę powiesz,że był to twój sobowtór.A jeśli chodzi o Federico to ja mogę mówić co mi się żywnie podoba.
- Przestań wygadywać takie głupoty.Ja i Tomas to było....nic znaczącego.Wymyślasz bardzo nie stworzone rzeczy i zapamiętaj kocham Federico.
- Gdybyś go kochała nie wyrabiałaś byś takich głupot.A przynajmniej miała byś grosz szacunku do swojego chłopaka i byś go nie zdradziła.
- Wiesz co,ja nie chcę tego słuchać.Wszystko się wyjaśniło i ja i Tomas jesteśmy tylko przyjaciółmi.
- A Federico wszystko wie ?
- Nie i się nie dowie.
- Moja w tym głowa,że się dowie.
- I tak ci nie uwierzy,nie masz dowodów.
-Jeszcze się zdziwisz popatrz na to.
- Nie wykorzystasz tego przeciwko mnie.
- Zrobię wszystko abyś z nim nie była.Masz czasu dwa tygodnie,po tych dwóch
tygodniach obiecuję Ci,że on się dowie.- Nie chciałam słuchać więcej gróźb mojej mamy.Ma rację z tym,że nie powinnam okłamywać Federico,ale ja nie wiem co mam robić.Jeśli mu powiem to może mnie rzucić od razu ale ja bym nie wytrzymała bez niego.Wyszłam z domu bez słowa nawet mamcia nie chciała mnie zatrzymywać,chyba wołała abym to na spokojnie sobie przemyślała.Sama nie wiem co się ze mną dzieję.
Jaka ja byłam głupia,że dopuściłam się do tego pocałunku,może na chwilę się zapomniałam,ale nie mogę usprawiedliwiać swojego zachowania,wiem tylko,że postąpiłam źle i muszę coś z tym zrobić.
Federico
Kiedy przyszedłem do szkoły po całym studiu szukałem Ludmiły.Bardzo się za nią stęskniłem dlatego chciałem ją jak najszybciej zobaczyć i przytulić się do niej jak najmocniej w życiu.Przed szatnią usłyszałem płacz jakieś dziewczyny w pierwszej chwili nie pomyślałem sobie,że to może być moja blondynkę,ale po dalszym płaczu rozpoznałem ją,kiedy odtworzyłem drzwi od szatni zobaczyłem ją siedziała na podłodze i nie przestawała płakać.Przytuliłem ją do siebie,po chwili były już wszystko w porządku.
- Kochanie co się stało ?
-Nnic takkiego.
- Widzę,że jest z tobą coś nie tak.Gdyby były wszystko w porządku nie zachowywałaś byś się tak.
Hej,uśmiechnij się i pamiętaj,że możesz mi powiedzieć prawdę.
- Mogę Ci coś powiedzieć.Obiecaj,że zachowasz to w sekrecie.
- Obiecuję.
- Moja przyjaciółka zdradziła swojego chłopaka,to znaczy pocałowała innego,który dla niej ten pocałunek nic nie znaczył.Ona bardzo boi się zachowania swojego chłopaka,jak na to zareaguję.A ty co byś zrobił ?
- Sam nie wiem,ale wiem,że na pewno tak szybko bym chyba nie wybaczył musiałbym się  tym oswoić.
Ale jeśli nic dla tej twojej przyjaciółki to nic nie znaczyło to się nie martw oni sami sobie poradzą.Dobrze.
- Tak masz rację.
- To dlaczego płakałaś ? Z ich powodu ?
- Może a nie tylko.Przepraszam Cię,że wczoraj się nie spotkaliśmy bardzo Cię Kocham chcę abyś o tym wiedział.
- Ja to wiem i też Cię kocham.-pocałowaliśmy się.

Leon
Pablo przed chwilą powiedział,że wszystkich czyli naszą klasę zaprasza na aulę ma coś bardzo ważnego do ogłoszenia.
- Drodzy uczniowie,wiemy,że jest to wasz ostatni rok w tej szkole.Chcemy abyście jak najlepiej zapamiętali ten szczególny dla was rok.Więc za dwa tygodnie wyjeżdżacie na pierwszą waszą wycieczkę
na pięć dni do Paryża.Koszt wycieczki jest dla was ufundowany,musicie tylko przynieść zgodę rodziców
i wyruszacie.Opiekunami wycieczki będą : Antonio i ja.Macie jakieś pytania ?
- Tak ja mam !-podniosłem rękę do góry.
- Proszę,Leon zabierz głos.
- Jak będą rozdzielone pokoje i o której wyruszamy ?
- Tak.dobrze.Dziewczyny będą miały jedne wspólny pokój,jeśli się zgodzą,a chłopaki dwa.
Wyjeżdżać będziemy o około 8 godziny.Jeśli nie ma więcej pytań zapraszam was do klasy.

*~*
Przepraszam za tak badziewny rozdział ;(

Kochani dziękuję wam za wszystkie komentarze pod 
poprzednim rozdziałem,jesteście wspaniali <3

Mama Ludmiły szantażuję ją,czy z tego 
wyniknie co z tego wyniknie ? 

Następny rozdział pojawi się jeszcze nie wiem kiedy.

Rozdział 10 = 8 komentarzy ;)

Jak wam się podoba nowy wygląd bloga ?

Przypominam o konkursie na OS,który trwa do 9 listopada.
Jak na razie dostałam jedną pracę i jest mi strasznie smutno ;(




wtorek, 28 października 2014

Konkurs z okazji Pół roku Bloga !

Wczoraj o godzinie 15:00 została zamknięta ankieta w sprawie osób,które były by chętne 
do wysłania Os'a na konkurs.Z tej ankiety wynika,że połowa z was jeszcze jest niezdecydowana.
Konkurs będzie aktualny dopiero wtedy jeśli dostanę co najmniej 4 prace !
Ogłaszam,że od dziś(28.10.14 r.) do 09.11.14 r. można wysyłać One Shoty !
P.S.Jeśli termin wysłania prac komuś nie pasuję to możemy to uzgodnić !
Wasze pracę możecie wysyłać pod dwa adresy e-mail.
e-mail : madzia.vilovers@o2.pl
g-mail : madzionek124@gmail.com

Nagrody 
Za zajęcie pierwszego miejsca :
- Dodanie twojego bloga do mojej specjalnej listy,która pojawi się na blogu,
- Dedykowanie 5 rozdziałów,
- Opublikowanie One Shota i reklamacja bloga,
- Specjalny kolaż i dyplom

Za zajęcie drugiego miejsca :
- Dodanie twojego bloga do mojej specjalnej listy,która pojawi się na blogu,
- Dedykowanie 3 rozdziałów,
-  Opublikowanie One Shota i reklamacja bloga
- Dyplom

Za zajęcie trzeciego miejsca :
- Dodanie twojego bloga do mojej specjalnej listy,która pojawi się na blogu,
- Dedykowanie 2 rozdziałów,
- Opublikowanie One Shota i reklamacja bloga,
- Dyplom

Kochani,myślę,że weźmiecie udział w konkursie z okazji pół roku bloga !
Tematyka może być różna.Czekam na wasze pracę.

P.S.Co do rozdziału to sama nie wiem kiedy się pojawi mam masę nauki.