środa, 17 grudnia 2014

Rozdział 14 " W usta ? "

Miłość nie polega na tym,aby wzajemnie sobie się przyglądać,lecz aby patrzeć razem w tym samym kierunku.~Mały Książe

Violetta
Przed chwilą przebudziłam się ze snu.Nic mnie dzisiaj nie zbudziło.Można powiedzieć,że spalam
jak księżniczka śniąc o swoim księciu na białym koniu.Jestem taka szczęśliwa.Dziewczyna jak to pięknie brzmi,kochana przez tego jedynego.Na zegarze widniała 9 godzina.Postanowiłam wywlec
się z łóżka i iść się odświeżyć.Wstałam z wygodnego łóżka,na nogi wsunęłam kapcie i powędrowałam do łazienki.Tam biorę orzeźwiający prysznic i załatwiam wszystkie poranne czynności.
~*~
Schodzę hotelowymi schodami do stołówki,oczywiście moje drogie przyjaciółki same się wybrały zostawiając mnie samą.Jestem ubrana w  pudrowe rurki z Zary,w bordową koszulę
na 3/4 rękaw a na nogach mam białe Conversy.Po drodze mijam uśmiechniętych chłopaków,którzy równocześnie puszczają do mnie oczko.Wygląda to przekomicznie.Jedynie Leoś skrada mi całusa w usta i szepce abym po śniadaniu przyszła do niego,kiwam głową na tak.Idę dalej aż w końcu zauważam moje przyjaciółki,które zawzięcie dyskutują o czymś.W jednej chwili znajduję się obok nich.
- Hejka dziewczyny.-Witam się z nimi uśmiechem,na co one przestają rozmawiać.
- No cześć.Co tak długo wybierałaś się na śniadanie ? - Zapytała ciekawska Camila.
- Po prostu zbyt późno wstałam,a musiałam jeszcze się ogarnąć.-Odpowiedział im,po czym usiadłam 
na wolne miejsce przy stoliku.
- Zamówiłyśmy już dania,nie musisz się martwić pomyślałyśmy o Tobie.- Powiedziała Natalia i uśmiechnęła się do mnie promiennie.
- Jesteście kochane.Myślałam,że jesteście już dawno po.-Odparłam,zadowolona,że jednak wolały 
na mnie poczekać.
- Chłopacy uwinęli się bardzo szybko,szli na spotkanie z Antonio.- Wyjaśniła mi Ludmiła,która co chwilę
poprawiała swoje włosy.
- Właśnie mijałam ich jak tu szłam.Dziwnie się zachowywali.- Powiedziałam dość tajemniczo,dlatego wszystkie spojrzały w moją stronę.
- Co masz na myśli mówiąc,że się dziwnie zachowywali.-Dociekała się Camila,zapomniałam bym wspomnieć,rudowłosa też lubi dużo wiedzieć ale jest kochaną przyjaciółką.
- Puścili równocześnie oczko do mnie,co wyglądało przezabawnie.- Roześmiałam się,a one razem ze mną.
- Uwierz nas,też by to zaskoczyło.-Poklepała mnie po plecach Francecsa.
- Co zamierzacie robić później ?
- To ty nic nie wierz.- Spytała podekscytowana Ludmiła.
- Ale co mam wiedzieć ? - Nie wiedziałam o co może im chodzić,przecież ja nie wiem jakie mają plany 
na później.
- Dzisiaj wszyscy wychodzimy do klubu,bo jutro wylatujemy do Buenos Aires.- Powiedziała szczęśliwa Francesca.
- Tak się cieszę,że wreście zobaczę się z rodzicami.- Wyznałam.
- Ja też bardzo tęsknie za moją rodziną.- Odpowiedziała Naty.
- Ale jutro będziemy w domku.-Krzyknęłam wesoło.
- Dlatego o 17 szykujemy się w naszym pokoju,abyśmy mogły się spakować i wybrać stroje na imprezę.
- Nie mogę się jej doczekać.- Powiedziała Rudowłosa.
- My też.A ty Violu ?
- Nie za bardzo,wolałabym abyśmy wszyscy spędzili ten wieczór razem.
- Na imprezie będziemy całą klasą.- Powiedziała szczęśliwa Natalia,nie wiedziałam dlaczego one tak
 się tym cieszą,to tylko zwykły wypad.
- Pewnie ! - Powiedziałam bez najmniejszego humoru.Wołałabym spędzić z nimi ten czas na jakiś zabawach w pokoju.No ale jeśli większość tak zadecydowała,to muszę się na to zgodzić.
~*~
Kiedy zjadłam śniadanie to monumentalnie poszłam w stronę pokoju chłopaków.W duchu modliłam 
się aby Leoś był w pokoju.Powiem szczerze,że bardzo się za nim stęskniłam.Przed wejściem do ich
pokoju delikatnie zapukałam,jednak nie dostałam żadnej odpowiedzi.Bez wahania postanowiłam tam wejść,gdy zobaczyłam,że Leon jest zajęty komponowaniem piosenki,zrobiło mi się ciepło na sercu.
Po cichu zamknęłam drzwi i usiadłam się za nim na łóżku.Dobrze,ze jednak mnie nie usłyszał,zagrał kawałek piosenki.
Hay amor en él aire acércate a mí
Apuesta por lo qué siento
Hay amor en él aire tú confía en mí
Ya ves qué no existe él tiempo
Solo él destino qué a nosotros nos unió
Para siempre 
Gdy skończył gać leciutko moimi usteczkami dotknęłam jego szyi,na co gwałtownie odskoczył.
Zaśmiałam się w niebo głoś z jego zachowania.
- Kochanie,ale mnie wystraszyłaś ! - Czułam,że jego tętno nadal jest jeszcze przyspieszone.
- Gdybyś widział swoją minę.- Powiedziałam ledwo powstrzymując swój śmiech.
- Oj coś czuję,że kara panią Castillo dzisiaj nie ominie.-Zaśmiał się chytrze,nie wiedziałam co chce zrobić.Wiec postanowiłam w to też pograć.
- Nie boję się pana,panie Verdasie.- Odparłam pewna siebie.
- Czyżby ? - Spytał się mając nadzieję,że przeproszę go.Ale po chwili zaczął mnie łaskotać.
- Le..on bła..gam..prze....stań.- Krzyczałam przez śmiech.
- Jeśli dostanę nagrodę.- Powiedział dumnie,po czym nastawił swoje usta.
- No dobrze.-Wbiłam się w nie bardzo gwałtownie.
- To rozumiem,kocham cię.
- Ja ciebie też.-Rzucił mnie na swoje łóżko  po czym zaczął mnie łapczywie całować.Aż brakło nam powietrza.Po chwili jego ręka wsunęła się pod moją koszulę.Chyba się trochę zagalopował,nie chciałam wtedy abyśmy doprowadzili do żadnej inicjacji.Więc wołałam to przerwać.
- Leoś nie za wygodnie tam twojej ręce.-Odparłam zmieszana.
- A wierz,że jej tam bardzo dobrze.- Powiedział pewnie,po czym zaczął znów całować moją szyję.
- Proszę Cię,przerwij to.-Rozkazałam,nie chciałam abyśmy się zbyt szybko pospieszyli,a potem żałowali.
- Nie podobało Ci się.- Powiedział smutny i jakby źle się z tym czuł,że ja go odrzuciłam.
- Nie o to chodzi.Bardzo mi się podobało.Tylko nie uważasz,że to za wcześnie.
- Tak przepraszam za galopowałem się.Nie powinienem tego robić,wybacz.
- Wszystko jest już dobrze.Lepiej pójdę.- Powiedziałam szybko,chciałam już iść aby jak najszybciej zapomnieć o tym incydencje,ale nie mogłam.
- Jesteś zła ? - Spytał dość nie pewnie.
- Nie,czemu tak sądzisz ? - Odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- Bo nie chcesz zostać ze mną.
- Zostanę,jeśli będzie ręce trzymał przy sobie.
- Obiecuję,a teraz chodź na moje kolana.-Po chwili spełniam jego żądanie siadam na jego kolana.Biorę jego jedną rękę i splatam z moją,co tworzymy jedność.
- Wiesz gdzie chcę cię pocałować ? - Spytał,po czym dotknął delikatnie mojego nosa.
- W usta ?
- Nie.
- W policzek ?
- Cudowny pomysł ale jednak nie.
- W szyję ?
- Przed ołtarzem,gdy przy twojej rodzinie powiemy sobie "Tak"
- Jesteś cudowny
- A ty piękna i tylko moja.
Leon
Violetta przed dziesięcioma minutami poszła się spakować i wyszykować.Nie mogę w to uwierzyć,że
spędziła ze mną całe 5 godzin i się mną nie znudziła.Jest mi bardzo głupio z pochopnego mojego 
zachowania,potraktowałem ją w tedy bardzo źle.Powinienem bardziej panować nad sowimi uczuciami.
Kiedy nie mogę widząc ją tak śliczną.Zacząłem pakować swoje ubrania,nie zważając na to,że ich nie poukładałem,ale  nie chciało mi się.Zostawiłem tylko czyste bokserki,dwie pary spodni i dwie koszule.Gdy skończyłem się pakować do pokoju weszli roześmiani chłopacy.
- Ej Verdas co ty taki samotny ? - Zaśmiał się Diego.
- Dziewczyna cię zostawiła.- Dalej brnął Maxi,chciało mi się śmiać z ich szpiegostwa,są gorsi niż dziewczyny.
- A wy co tacy ciekawscy ? - Powiedziałem,a później głupkowato się do nich uśmiechnąłem.
- My ? Myśleliśmy,że zobaczymy was jak się migdalicie,a ty proszę miłe zaskoczenie.- Powiedział Andres.
- Gdybyście byli tutaj wcześnie,to może.- Powiedziałem na tyle tajemniczo aby tak od razu niczego nie podejrzewali.
- Przestań żartować,przecież to moja siostra.- Federico naprawdę się wkurzył,przecież niczego takiego nie powiedziałem czym mógłbym urazić Violę.
- Nie żartuję,mówię całkiem poważnie.
- Doszło do czegoś ? - Spytał Broduey,licząc na to,że otrzyma odpowiedz.
- Nic wam nie powiem.
- Jesteś okropny.Nic nie powiesz swoim najlepszym kumplom ? - Obraził się Andres.
- Tacy z was kumple.A kto nam nie powiedział,że pogodził się ze swoją blondynką ?
- To inna sprawa,przestań wymigiwać się od tematu.- Odpowiedział naburmuszony Fede.
- Federico naprawdę pogodziłeś się z Ludmiłą ? - Spytał Diego.
- Tak,wczoraj.Ale nie miałam  ochoty o tym mówić.
- Dobra Leon już tak na niego nie najeżdżaj.-Odparł spokojnie Maxi.Wkurzył mnie i to bardzo.
- A on to mógł.-Krzyknąłem podirytowany.
- Zrozum,ze to jego siostra.Martwi się o nią.
- A moja dziewczyna.Dajcie już spokój.Do niczego pomiędzy nami nie doszło.Więc bądźcie
spokojnie,jeszcze nie zostanę ojcem.Zadowoleni ?
- Stary nie chcieliśmy abyś tak to odebrał.Jesteśmy przyjaciółmi i zazwyczaj mówimy sobie wszystko.- Powiedział Marco,może nie chcieli mnie urazić,ale jednak to w jakimś stopniu zrobili.
- Może macie rację,nie powinienem unosić się.Wybaczysz mi Fede ?
- Jesteś dla mnie jak najlepszy brat,którego nigdy nie miałem.Jasne,że ci wybaczę.
- Dzięki,no to teraz szykujemy się na wyjście.
- Dzisiejszy wieczór należy tylko do nas.- Odkrzyknął Broduey.
- A jakby mogło być inaczej.
Camila
Z dziewczynami jesteśmy gotowe aby troszkę zaszaleć.Mamy w planach ostrą imprezę.Dobrze,że nauczycielom,czyli naszym opiekunom wypadła impreza charytatywna,na którą zostali oni zaproszeni.To wielka uroczystość Paryża,która trwa do późnych godzin Pablo i Antonio zdecydowali,że nie powinniśmy sami zostać w hotelu,dlatego też nam pozwolili iść się rozerwać do klubu karaoke.Jesteśmy ubrane tak : Ja,Francesca,Violetta,Natalia,Ludmiła.Wyglądamy olśniewająco,dobrze,że każda z nas ma chłopaka.
No oprócz Ludmiły,która i tak szybko wróci do Federico,to tylko kwestia czasu.Bez siebie nie mogą
wytrzymać,to takie urocze.Słyszę pukanie do drzwi,to pewnie chłopacy,podpowiada mi moja podświadomość.Kieruję się do nich,a by wpuścić ich do środka.
- U jak ślicznie wygląda moja dziewczyna.- Powiedział Broduey i pocałował mnie w usta.
- Dziękuję kochanie.- Odparłam lekko zawstydzona.
- Gdzie reszta ? Musimy już iść,aby zdążyć na czas rozpoczęcie imprezy.- Spytał niecierpliwy Diego.
- Spokojnie,dajcie im jeszcze chwilkę.-Kiedy to powiedziałam do pokoju weszły dziewczyny,chłopak na ich widok oczy się zaświeciły i otworzyli usta.
- Zamknijcie te buźki bo wam muszki wpadną do buzi ? - Zaśmiał się Broduey.
- Ej chłopacy słyszeliście co powiedział Broduey ? - Chłopacy !-Krzyknęłam.
- Czemu aż tak krzyczysz bębenki nam pękną.Opamiętaj się dziewczyno.- Spytał zdziwiony Leon.
- To nie ja szczerzyłam się na widok dziewczyn,tylko wy !
- Okey,skarbie troszkę przesadzasz.
- Dobra,nie chcę się kłócić.Idziemy się świetnie bawić.
- Pewnie !
~*~
Impreza trwa w najlepsze,świetnie się bawimy.Jesteśmy odpowiedzialni więc postanowiliśmy,że
nie tkniemy alkoholu,chociaż jesteśmy już rok pełnoletni,no może co nie którzy.Leon na swoje 19
urodziny musi poczekać,co najmniej miesiąc.Leon i Viola
tańczą bardzo romantyczny taniec,tańczą blisko siebie i co jakiś czas szepczą sobie coś do ucha.
Ach jacy oni są cudowni.Jak ja zawsze powtarzam " Zakochani są wspaniali ".Można ich miłością
się cieszyć,czerpać ją i razem z nimi ją przeżywać.Przed chwilą słyszę dźwięk mojego telefonu ,to oznacza,że dostałam wiadomość.Wyciągam z mojej pomarańczowej torebki mojego Iphone S5.Odblokowuję mój ekran i wchodzę w przesłaną wiadomość.O nie znowu ten numer,który mnie nęka.Bardzo się przestraszyłam.
Myślałam,że wtedy to była jakaś pomyłka.A jednak nie.Ktoś mnie szpieguję.
Od : 678908342
" Hej skarbie.Bardzo się za Tobą stęskniłem.Wiem,że jutro wracasz do Buenos Aires.Śpij dobrze."
- O nie to znowu ktoś.Skąd on wie,że nie ma mnie w moim rodzinnym mieście.Nagle do stolika podszedł Broduey  z zamówionym sokiem,musiałam mu powiedzieć,że ponownie dostałam od tego samego numeru wiadomość.Trochę bałam się jego reakcji.
- Co jest Cami ? - Spytał się Broduey,przejęty moją mimiką twarzy i rozdrażnionym zachowaniem.
- Broduey ja muszę Ci coś powiedzieć.Ale to dla mnie za trudne.
- Obiecuję,że będę spokojny po tym co usłyszę.Więc się nie przejmuj.-Dotknął mojej prawej dłoni,na co zrobiło mi się bardzo przyjemnie na sercu.
- Uspokoiłeś mnie troszkę.-Powiedziałam po czym sztucznie się uśmiechnęłam.
- Mów bo zacznę świrować.Co się stało ?
- Dostałam znowu wiadomość.Od tego samego nadawcy i nie wiem co mam robić.
- Po pierwsze przestań się bać,bo jestem przy Tobie i nie dam Cię skrzywdzić.
- Jesteś taki kochany.
- Co byłą treścią tej wiadomości ?
- Że się za mną stęsknił,wie,że wracam jutro do BA i mam spać dobrze.
- Cami proszę cię,abyś się tym nie zadręczała.Ja wszystko załatwię.
- Naprawdę ? - Nie dowierzałam temu co właśnie powiedział.Mój chłopak chcę mnie ochronić.Ja chyba śnię.Wiem,że zawsze mogę na niego liczyć.
- Tylko musisz mi podać ten numer.- Odpowiedział,nie byłam pewna do końca mu ten numer,ale bez
zbędnych pytań,postanowiłam mu go dać.
- Jeśli ci się przyda,to pewnie.-Powiedziałam,po czym uśmiechnęłam się do niego.
Broduey
Siedzimy w samolocie już dobre dwie godziny,nareście spotkam się z rodzicami,siostrą i babcią.
Stęskniłem się za rodziną,bardzo kocham moich bliskich.Są dla nie naprawdę ważni.
Dobrze,że wczoraj spakowałem się po południu,bo z imprezy wróciliśmy przed 24:00.Musimy 
częściej wychodzić wszyscy razem.Kiedy upewniłem się,że moje słoneczko zasnęła.Wybrałem numer do mojego bardzo dobrego kolegi.Tom jest studentem informatyki,więc bardzo mi się on przyda.
Chcę się dowiedzieć,kto wysyła te sms-y Camili.Jestem pewien,że się dowiem.
- Cześć Tom, z tej strony Broduey.
- Siema stary,dawno się nie widzieliśmy.
- To prawda.Mam dla Ciebie robotę.
- Zamieniam się w słuch.
- Czy możesz mi sprawdzić do kogo należy ten numer 
- Jasne,tylko z kilka dni będziesz musiał poczekać.
- Nie ma sprawy,do usłyszenia.
- Na razie !
Czeka mnie bardzo długi lot do Buenos Aires,powinienem się zdrzemnąć.To mi na sto procent pomorze.

~*~     ~*~
Dobra kochani pewnie zastanawiacie się czemu rozdział 
pojawił się tak szybko a nie w weekend.A więc miałam więcej czasu
i chęci aby szybciej stworzyć dla was nowy rozdział.

Leonetta jest bardzo szczęśliwa ♥
Camila i Broduey nadal poszukują tajemniczego nadawce.
Czy im się to uda ?

Next w sobotę <3

Dzisiaj w klasie miałam po lekcjach wigilię :) Było tak świątecznie
i cudownie ;****

Czekam na wasze komentarze,buziaki :)








sobota, 13 grudnia 2014

Rozdział 13 "Chcesz mnie porównać do misia ?"

Miłość, przyznajmy, to wielka mistrzyni - potrafi zrobić
z nas kogoś, kim nigdy nie byliśmy.
                                                                                  
Violetta
Nie mogę w to uwierzyć mój najlepszy przyjaciel od kołyski właśnie wyznał mi miłość,a teraz mnie całuję.W całym moim brzuchu rozchodzi się przyjemna fala gorąca i czuję zawirowania w moim brzuchu,to chyba nazywają się motylki.Jestem prze szczęśliwa jeszcze nigdy w życiu nie czułam się tak jak właśnie teraz.
Justin nie dał mi tyle miłości,ciepła i bezpieczeństwa co Leon.Też kocham go ponad wszystko i chcę aby został moim chłopakiem.Miłość to piękne słowo,które upiększa nas i nasze ukochane osoby.Jestem w siódmym niebie,kocham ten stan kiedy mogę się czuć potrzebna innym.Teraz nadszedł ten czas,dzięki któremu powinnam na dobre zapomnieć o moim byłym.Po pewnym czasie Leon oderwał się od moich ust
i spojrzał mi głęboko w oczy,ja uczyniłam to samo co on.
- Bardzo kocham Cię Violetto.Zostaniesz moją dziewczyną ?
- Ja Ciebie też mocno kocham.Chcę być twoją dziewczyną.-Nie wyobrażałam bym sobie innej odpowiedzi niż się zgodzić być jego dziewczyną.Dziewczyna jak to pięknie brzmi.
- Nie wierz jak długo czekałem,aby ten odpowiedni moment nastąpił.Bardzo się bałem tego,że nie odwzajemnisz moich uczuć z powodu Justina.- Przytulił mnie,a po chwili spuścił głowę na dół.
- Ej skarbie,Justin to zamknięty rozdział w moim życiu.A czy wiesz kto zajmuję teraz tam największą
część mojego serca ? - Starałam mu powiedzieć,że Justin nic dla mnie nie znaczy,po nim została
tylko pustka.
- Nie nie wiem.- Powiedział nie pewny tego co chyba mówi.
- Oczywiście,że ty.Kocham Cię i chcę aby tak pozostało już na zawsze.-Przytuliłam się do niego.Te piękne perfumy,pachniał jak doskonały książę mego życia.
- Też tego pragnę.Co mam zrobić aby nasza miłość była trwała.-Spytał i pragnął dostojnej odpowiedzi.
- Przede wszystkim nie zatajajmy przed sobą najdrobniejszych faktów,bądźmy szczerzy wobec siebie,rozmawiajmy długo wykonujmy gestu,a wszystko będzie wtedy okey.
- Nie mogę uwierzyć,że mam tak mądrą i cudowną dziewczynę.
- To w końcu uwierz.Bardzo dziękuję mojemu losowi,że Cię natchnął na moją ścieżkę właśnie Ciebie.
- Schlebiasz mi.Chodź musimy coś zrobić.-Oznajmił szybko i złapał mnie za rękę.
- Ale powiedz co ? - Znowu próbuje mnie zaskoczyć i pokazać swoją oryginalność.
- Zakluczyć naszą miłość.-Powiedział bardzo tajemniczo,nic z tego nie rozumiałam.
~20 minut później~
W pewnej chwili zorientowałam się,że Leon zabrał mnie w kolejne wyjątkowe miejsce na tak zwany most zakochanych,do jego balustrad jest przyczepione tysiące kłódek zakochanych.Chociaż nie wiem w jakim celu tu jesteśmy,bo żadne z nas nie ma kłódki.
- Leon jest tu ślicznie,ale po co tu przyszliśmy ? - Spytałam nie pewna,zamiarów mojego chłopaka.
- Żeby uczynić to samo co inni zakochani.- Powiedział bardzo pewny siebie po czym puścił mi oczko.
- Kochanie nie wygaduj bzdur,przecież my nie mamy kłódki.-Zaśmiałam się.
- Tu się mylisz bo ja mam.-Zaskoczył mnie i to bardzo,jest przewidującym szatynem.
- Skąd była w Tobie taka pewność,że się zgodzę być twoją dziewczyną.
- Tak po prostu,wyszło to spontanicznie.Jestem w Tobie zakochany to mi wystarczyło.
- Jesteś cudowny wiesz ?
- No i jeszcze zapomniałaś,że jestem przystojny,utalentowany i tylko twój.
- A jaki skromy z Ciebie chłopak.
- Twoja miłość do mnie to sprawia.A teraz przyczepmy tą kłódkę.- Uczynił to co powiedział przewiesił ją przez balustradę,zamknął na klucz i wspólnie złoty przedmiot wyrzuciliśmy do morza,na koniec Leon objął mnie w basie a ja wtuliłam się w niego.
- Nie żałuję każdej chwili spędzonej z Tobą.
- Ja również,mogłam bym tak codziennie.
- A czemu nie ? Jesteśmy już pełnoletni,możemy razem zamieszkać.-Zamurowało mnie,on już myśli o tak przyspieszonych krokach,to jest dla mnie za wcześnie oby mnie źle nie zrozumiał.
- Leon to jest jeszcze za szybko na takie decyzję,uwierz.
- Przepraszam,ja po prostu chciałem dla nas jak najlepiej.Kocham Cię.
- Ja Ciebie też kocham-pocałowaliśmy się bardzo namiętnie.
~*~
Leżę sobie na moim łóżku w pokoju,dziewczyny poszły na kolację a ja bidulka zostałam sama.Leon napisał mi z kilka smsów,które mnie bardzo ucieszyły.Tęskni za mną,kiedy nie dawno widzieliśmy się z dwie godziny temu.Jest takim słodziakiem,że aż brak mi słów.A moja miłość jest jeszcze większa niż do Justina.
Po kilku minutach ktoś zapukał do mojego pokoju.Myślałam,że to szatyn.
- Proszę.-Krzyknęłam dość głośno aby usłyszał ktoś kto stoi za drzwiami.A w moim pokoju pojawił się
mój brat.
- Hej maleńka,mogę z Tobą pogadać ? - Usiadł się wygodnie na moim łóżku,po czym pocałował mój policzek.
- Tak,tylko dlaczego ze mną ? - Spytałam się,zawsze jak miał jakiś problem biegł szybko do kolegów,a nie do siostry.
- Bo wszyscy mają mnie w czterech literach.- Powiedział dość wkurzonym głosem.Smutno mi się zrobiło,że wszyscy go unikają.
- Nie mów tak,każdemu na Tobie zależy.-Próbowałam dodać mu otuchy.
- Chyba,raczej jesteś w wielkim błędzie.-Odparł.
- No mów co cie trapi.
- To imię ma 7 liter i bardzo za nią tęsknię,brakuje mi jej uśmiechu.
- Mówisz o Ludmile ? -Przytaknął na co ja wywróciłam oczami.-Federico przecież znasz moje zdanie na
ten temat nie chcę się wtrącać z tego względu,że jesteś moim bratem,a Lu jest moją przyjaciółką.
Zrozum mnie.
- Violu ale ja nie proszę Cię,żebyś z nią o tym pogadała tylko proszę abyś mi coś wytłumaczyła.
- Na tyle mogę się zgodzić.-Odezwał się po chwili,gdy przemyślałam za i przeciw w głowie.
- Powinnaś mnie zrozumieć jak czuję się człowiek kiedy nie ma przy nim ukochanej osoby,jest się
jakby kimś innym,tęskni się dniami i nocami,dużo myśli i się stresuję.Ciągle mam do siebie żal,że wtedy poniosły mnie emocje i nie dałem jej niczego wytłumaczyć.Zraziła się do mnie,wiem ale powinna mi przebaczyć.
- Federico najważniejsze pytanie brzmi,czy ty jej wybaczyłeś ? - Spytałam bardzo ciekawa co odpowie brunet,zazwyczaj mówi mi prawdę,gdy uderzę w sedno.
- Wybaczyłem,zrozumiałem,że ona nie chciała tego pocałunku i,że to on ją pocałował.Kocham ją.
- To jej to wszystko powiedz tak jak mi.-Wyjaśniłam mu,niech się nie kryje z uczuciami do mojej przyjaciółki.
- Tylko,że ona nie chce słuchać i chyba zapomniała o mnie.-Powiedział zmartwiony.
- Dlaczego ? Coś się stało ?
- Poznała przystojnego francuza.-Odpowiedział wściekły a w jego oczach wyczytała zazdrość.
- To jeszcze nic nie znaczy.Zaufaj jej.
- Dobra koniec o mnie,lepiej opowiedz co u Ciebie słychać.Ktoś już się nam o czymś chwalił.
- A czy ta osoba to Leon.
- Zgadłaś siostrzyczko.Życzę szczęścia i dużo miłości.-Przytulił mnie,od razu poprawił mi humor,brakowało
mi tak uśmiechniętego braciszka.
- Dziękuję,jesteś kochanym braciszkiem.- Odpowiedziałam mu radośnie.
- I niech tak pozostanie,obiecam postaram porozmawiać z Ludmiłą.
- Na to liczyłam.-Uśmiechnęłam się jeszcze raz do niego.
- Aha jeszcze jedno,ja już dawno wiedziałem,że będziecie razem.-Powiedział i wyszedł z pokoju.
Francesca
Właśnie wracam z kolacji sama,dziewczyny chciały spędzić resztę wieczoru z chłopakami.A ja wolałam wrócić do pokoju i wypytać Violettę ze szczegółów jej spotkania z Leonem,kiedy miałam wejść do naszego pokoju,ktoś zakrył mi moje oczy swoją dłonią,naprawdę nie wiedziałam kto to może być.
- Zgadnij kim jestem ? - Usłyszałam bardzo ciepły i miły głos.Od razu wiedziałam,że jest to Marco.
- Czyżbyś był moim słodkim Marco ? - Spytałam milutko,jakbym chciała mu się bardziej przypodobać.
- Ej wcale,nie jestem słodki.- Odparł naburmuszony.
- Chcesz żebym powiedziała,że nie kocham cię.- Spytałam,na co on odpowiedział mi skwaszoną miną.
- Oczywiście,że nie chcę.-A po chwili na jego twarzy pojawiły się śliczne dołeczki.
- To przyjmij to jako komplement.
- Śliczny były twoje słowa.
- Wiem.- Starałam się nie być zbyt skromna przy nim,chciałam być po prostu sobą,nikim innym.
- Chodź przejdziemy się.-Powiedział bez zastanowienia.
- Ale chciałam wypytać Violę ze spotkania z Leonem ?
- Możesz być pewna,ze to była ich udana randka.- Uśmiechnął się dość tajemniczo.
- To nie była randka.-Odparłam,bo wiedziałam,że Violetta nie uważała tego za randkę.
- Właśnie,że tak.Od tej pory mamy Leonettę.- Krzyknął uradowany.
- Naprawdę ? Cieszę się ich szczęściem.-Pisnęłam i podskoczyłam z radości.
- No to co idziemy ? - Spytał wesoło.
- Niech się zastanowię.
-Przestań,wtul się we mnie i ruszamy.
- Jesteś taki mięciutki.- Powiedziałam po chwili.
- Chcesz mnie porównać do misia ? - Zapytał pół żartem,pół serio.
- I to jeszcze jakiego.- Odpowiedziałam szczęśliwa,że mam obok tak wspaniałego chłopaka moich marzeń.
- Takiego,który bardzo wierzy w miłość do brunetki.- Powiedział,zrobiło mi się ciepło na sercu.Teraz wiem,że mnie i nasz związek traktuję poważnie.
- Możliwe.- Powiedziałam szeptem,żeby tylko on mógł to dokładnie usłyszeć.

~Następny dzień~
Ludmiła
Na dzisiejszy dzień niczego nie miałam za planowanego,dziewczyny pewnie będą chciały wyjść gdzieś z chłopakami.A ja ? Może zadzwonię do Alexa i poproszę go o spotkanie.Oby się zgodził.
-Hej Alex,z tej strony Ludmiła.
- Co za miła niespodzianka,świetnie,że dzwonisz.Coś się stało ?
- Nie,tylko chciałam spotkać się z Tobą,żeby zabić moją samotność.
- Z wielką chęcią,tylko gdzie i kiedy ?
- Może w parku,tak za pół godziny.
- Jasne,na pewno będę.Do zobaczenia.
- Cześć.
Ubrałam się w żółtą bluzkę na ramiączka a do tego złotą spódniczka,na nogi założyłam balerinki.
Dziwi mnie to,że jak na tak późną porę roku w Francji nie jest zimno,co jest przeciwieństwem
Buenos Aires.Ale jest tu tak cudownie,wszystkie miejsca śliczne.Właśnie kieruję się do wyjścia
na spotkanie z moim nowo co poznanym kolegom.Zmierzam przez park rozkoszując się zapachem
natury.W oddali widzę Alexa,który niezmiarko wygląda,jeszcze do tego jego cudowny uśmiech.
Odpłynęłam na chwilę do krainy o jego imieniu,ale to przelotne uczucie,tak mi się zdaję.
- Cześć Alex.-Przywitałam się z nim buziakiem w policzek.
- No hej,opowiadaj jak ci minął wczorajszy dzień.-Powiedziała bardzo miło a zarazem oczekiwał wiarygodnej odpowiedzi.
- Nie do końca był wspaniały,taki dziwny jak wszystkie od kilku dni.- Powiedziałam beznamiętnie,nie chciałam mu się żalić z moich problemów,a jakby sam zapytał to byłoby mi miło.
- Dlaczego tak myślisz ? - Zapytał,nie wiedząc,co mi leży na sercu lub w głowie.
- Bo wskazują na to fakty i ich nie zaprzeczę.- Powiedziałam stanowczo moje odpowiedzi były jak wielka tajemnica,trudna do odkrycia.
- Powiesz mi dokładnie o co chodzi czy raczej boisz się o tym mówić.- Spytał się,nie wymuszał ode mnie niczego,powiedział to z takim spokojem,ze bardzo chciałam mu o wszystkim powiedzieć.
- Nie to nie jest żaden sekret.Po prostu czuję się tak beznadziejnie przez chłopaka.-Wreście odważyłam się mu to powiedzieć,czego się bałam.Może tego,że mnie wyśmieję.
- Tego co wczoraj na mnie naskoczył ? - Wiedziałam,że w końcu trafi w mój punkt,znalazł go bardzo szybko,chyba musiał zrozumieć,że czuję się tak przez Federico.
- Yhmm,to był mój były.-Odpowiedziała i przytaknęłam mu.
- Dlaczego nie jesteście już razem ? -Spytał,raczej musiał być ciekawy co było powodem naszego rozstania.
- To długa historia.- Odparłam,nie chciałam mu się żalić,bez jego zgody.
- Ja mam czas.-Uśmiechnął się,poczułam,że zależy mu na mnie.
- Przed dwoma tygodniami pocałował mnie jeszcze były chłopak Tomas,nic o tym nie powiedziałam Federico.A przed kilkoma dniami dowiedział się,wkurzył się na mnie i zerwał ze mną.- Powiedziałam mu w szczegółowym skrócie.
- Nie porozmawiał z Tobą na spokojnie ? - Spytała zdumiony,przez jego zachowanie zrozumiałam,ze on by inaczej postąpił.
- Wczoraj chciał,ale ja nie miałam sił.Chciał dać nam jeszcze jedną szanse.
- Kochasz go ? - I znowu to robi,wie,że musi mnie rozgryźć i to robi.
- Najbardziej na świecie,nie wyobrażam sobie życia bez niego.
- To daj temu związkowi drugą szansę.-Zachęcał mnie.
- Jak mówi przysłowie "Dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki".-Powiedziałam nie pewna tego co właściwe chcę mu przez to powiedzieć.
- Miłość jest ważniejsza niż powiedzenie.-Oznajmił wesoło.
- Masz rację.Uwielbiam Cie.-Przytuliłam się do niego.Był taki szczery wobec mnie.
- Miło mi to słyszeć.-Odpowiedział i posłał mi swój śnieżnobiały uśmiech.
- Masz bardzo piękny uśmiech.Dlaczego nie spotkałeś dziewczyny w swoim życiu.-Byłam ciekawa co mi powie,może to,że też ma złamane serce.
- Czekam na tą jedną,tą odpowiednią.- Zaskoczył mnie,czeka na tą jedyną.Brak mi słów żeby go opisać,jest fantastyczny.
- Równy z Ciebie gość.W pierwszym momencie pomyślałabym,że chcesz mnie poderwać.A tu miłe zaskoczenie.-Powiedziała mu co o nim myślałam.
- Jesteś piękną blondynką,dlaczego miałbym nie prawić ci komplementów.Chyba każda dziewczyna na
nie zasługuję.
- Uwierz,każda.-Zaśmiałam się.
- Tak myślałem.-Odpowiedział mi tym samym.
- Kiedy wracasz do Buenos Aires ? - Spytałam nagle.
- Za tydzień.A ty ?
- Za dwa dni.Zostały mi dwa dni w tym uroczym miejscu.-Rozmarzyłam się..
- Czas gna bardzo szybko.
- Nie długo święta,nie jestem szczęśliwa z nich.-Powiedziałam a po moim policzku spłynęła samotna łza.
- Jak to ? Nie cieszysz się z Gwiazdki za miesiąc ? - Spytał smutny.
- Nie o to chodzi.Uwielbiam święta,te piękne aromaty,choinka,prezenty i ukochane osoby przy Tobie.
Tylko najbardziej denerwuję mnie mama.Wiem,że to ona musiała wysłać ten filmik do Federico,a ona nie chcę się przyznać.
- Uwierz mi,wszystko będzie dobrze.
- Wierzę w to.Dzięki Tobie.-Pożegnała się z nim i ruszyłam przed siebie.
~*~
Zmierzam przez śliczny park to hotelu,w którym właśnie przebywa moja klasa.Myślę o tym wszystkim,co
powiedział mi Alex,kocham Federico,ale to jet zbyt skomplikowane niż proste.Nie wiem czy powinnam tak łatwo zgodzić się i wrócić do niego.To byłoby za piękne aż nie prawdziwe.Nagle przede mną staję właśnie on.Przystojny brunet,moja miłość,rodak Castillo.Czy zasługuję na niego ? A może odwrotnie ?
- Lu,musimy porozmawiać.-Oznajmił patrząc się w moje oczy.A ja tonęłam w jego tęczówkach.
- Nie możemy kiedy indziej.-Chciałam się wymigać od tej bolesnej rozmowy.Ale pewnie mi na to nie pozwoli.
- Nie bo to jest ważne,a przede wszystkim ty jesteś najważniejsza.-Powiedział,czy ja się przesłyszałam,jestem dla niego jeszcze ważna.
- Okey,zrozumiałam możemy porozmawiać.-Odparłam.
- Bardzo się cieszę,ze wreście mogę ci wszystko wyjaśnić.
- Też się uradowałam.Nie wierz jak bardzo.-Uśmiechnęłam się do niego promienie,na co on oddał tym samym gestem.
- Przepraszam,że nie dałem ci niczego powiedzieć.Wiem,że zachowałem się jak ostatni dupek i cham.
Kiedy zobaczyłem to video,poczułem się zazdrosny,zdradzony a co gorsza już ci nie potrzebny.Zranił mnie i moje uczucia ten filmik.Wtedy co byłem wobec Ciebie nie miły,panowały nade mną emocje,chciałbym abyś wybaczyła mi za wszystkie krzywdy,które ci wyrządziłem.Wybaczysz mi ?
- Ja też chciałabym Cię przeprosić za to,ze pozwoliłam się pocałować.Wybaczam Ci.
- Naprawdę ? Jesteś wspaniała.-Przytulił się do mnie.Zdecydowanie tego mi brakowało.Po prostu jego bliskości.
- Przekonał mnie do tego Alex.-Powiedziałam pewna.Chciałabym żeby wiedział,że nie jest on zagrożeniem,tylko wspaniałym przyjacielem.
- Ten gość co cię podrywał.-Spytał zaskoczony tym co usłyszał.
- On mnie nie podrywał,on tak okazuję przyjaźń.Wyjaśnił mi,że Cię kocham.
- To znaczy,że ? - Spytał z nadzieją w głosie.Nie chciałam mu zrobić jej a jednak to uczyniłam.
- Nie,Federico to za wcześnie.Bądźmy przyjaciółmi.- Powiedziałam zmieszana.
- Ja nie chciałem.-Odpowiedział widząc moje zakłopotanie.
- Nic się nie stało.Lepiej porozmawiajmy,jak normalni przyjaciele.
- Masz rację.-Chwycił mnie za talię i zaczęliśmy chodzić po parku i rozmawiać jak wcześniej.
~*~      ~*~
No i udało mi się coś wyskrobać.Jestem z siebie dumna :)

Jak widzicie miłość Leona i Violi właśnie się rozpoczęła i na bierze
dużego tempa ♥

Alex okazał się być wspaniałym chłopakiem,może 
komuś jeszcze w czymś pomorze ?

Fedemiła pogodzona,są jak na razie przyjaciółmi ;)
I tak nimi pozostaną przez chwilę.

Rozdział 14 = 10 komentarzy <3


niedziela, 7 grudnia 2014

LBA !

Bardzo gorąco dziękuję wspaniałej Pati Stoessel i Klaudii  Mnatsakanyan za nominację mojego bloga do Liebster Blog Award ♥
To świetne wyróżnienie,nie wierzę,że również dla mojej pracy :) Dziękuję,jesteście w moim serduszku :)
Nominacja z tych blogów --- > http://jortini-inna-historia.blogspot.com.Zapraszam bardzo na bloga Pati Stoessel <3
Blog Klaudii Mnatsakanyan ----> http://historie-fedemila.blogspot.com :)
Obie dziewczyny prowadzą świetnie swoje blogi i tylko im pozazdrościć :***

Pytania od Pati Stoessel :
1.Jak masz na imię ?
- Magdalena
2.Ile masz lat ?
- 14 :)
3.Czytasz mojego bloga ?
- Tak czytam ale mało komentuję < przepraszam >
4.Co o nim sądzisz ?
- Jest fajny,ma świetną historię opowiadania,ogólnie jest pozytywny :)
5.Kogo najbardziej z chłopaków Violetty Lubisz ?
- Leona,Federico i Maxiego ;)
6. Ulubiony blog ?
- Wszystkie blogi kocham czytać,nie mam ulubionego jedynego ;p
7.Kto według Ciebie śpiewa najlepiej z obsady ?
- Z dziewczyn to : Lodo i Mechi,a z chłopaków to Jorge i Ruggero
8.Lubisz się uczuć ?
- Nie za bardzo ale nauka szybko wchodzi mi do głowy :**
9.Ulubiona książka ?
- Gwiazd naszych wina,szczerzę polecam jest to wspaniała książka :)
10.Ulubiony film ?
- Lol

Pytania od Klaudia Mnatsakanyan :
1.Jak masz na imię ?
- Magdalena
2.Kogo nie lubisz z serialu ?
- Ja wszystkich kocham :)
3.Jakiej pary z serialu nie lubisz ?
- Nie lubiłam bardzo Dieletty.
4.Ulubiony zespół ?
- Nie mam konkretnego zespołu,którego mogę zaliczyć do ulubionych.
5.Czym jest dla Ciebie blogowanie ?
- Oderwaniem się od codziennego życia,na blogerze choć przez chwilę mogę odpłynąć do fantazji.
6.Posiadasz portale społecznościowe typu : "Facebook" ?
- Owszem :**
7.Czy podoba mi się mój blog ?
- Jak wspomniałam wyżej,jest wspaniały ♥

Ja nominuję :
1.Patrycja 2001 http://leonettanewstory.blogspot.com
2.Lagusiak http://mi-historia-mi-mundo.blogspot.com
3.Ludmi Ferro http://mystoryfedemila.blogspot.com
4.Van http://milvidasatras-leonetta.blogspot.com
5.Angeles Sky http://angels-fall-from-the-sky.blogspot.com
6.Viki Verdas http://jorge-tinita-love-forever.blogspot.com
7.Vicki Blanco http://leonettaandnaxi.blogspot.com
8.Wiki Verdas http://jorgeytiniamor.blogspot.com

A o to moje pytania :
1.Jak masz na imię ?
2.Ile masz lat ?
3.Kogo najbardziej lubisz z serialu Violetta ?
4.Kogo wolisz Jorge czy Ruggero ?
5.Ulubiona piosenka z Violetty 3 ?
6.Od kiedy prowadzisz bloga ?
7.Co jest twoją pasją oprócz blogera ?
8.Jak zaczęłaś swoją historię z blogerem ?
9.Kim chcesz być w przyszłości ?
10.Czytasz mojego bloga ?
11.Co sądzisz o moim blogu ?

sobota, 6 grudnia 2014

Rozdział 12 "Ja Ciebie też kocham"


                           * Nim odejdziemy stąd,obudź mnie !
                                      Sen co nas dzieli,zakończy się !
                                  Wiem.

Rozdział z dedykacją dla Viki Verdas

Violetta
Z samego rana do naszego pokoju zaczęły padać promienie słoneczne,które wybudziły mnie z pięknego snu,przetarłam swoje powieki,sięgnęłam po telefon z etażerki i sprawdziłam godzinę,dochodziła 9:00
a wszystkie dziewczyny jeszcze głęboko spały.Zwlokłam swoje ciało z łóżka chwyciłam czystą bieliznę,biały T-shirt i niebieskie rurki i powędrowałam do toalety.Tam wzięłam prysznic,wysuszyłam włosy i ubrałam się w wcześniej zaplanowane rzeczy.Wychodząc,z łazienki włosy związałam w niechlujnego koka.Kiedy weszłam do pokoju każda z dziewczyn siedziała na swoich łóżkach i były już wyszykowane.
- Co wy tak wcześnie na nogach ? Jak wychodziłam do łazienki spałyście w najlepsze.-Byłam zdziwiona moje przyjaciółki nigdy nie wstawały tak wcześnie jak ja,są zwolenniczkami długich snów.
- Po prostu coś nas obudziło,a raczej można powiedzieć kto.- Powiedziała Naty,jeszcze zaspanym głosem.
- Nadal nie rozumiem ? Co wam przeszkodziło w spaniu ? - próbowałam się dowiedzieć,kto taki ich obudził.
- Twój telefon,Romeo się odzywa i nie daję nam spokoju.Dzwonił bardzo długo.- Przyznała się Ludmiła.
- Odebrałyście go ?
- Nie no co ty,cudzych rzeczy nie tykamy.-Powiedziała Francesca.
- Serdecznie was przepraszam.
- My też,bo przeczytałyśmy sms-a od niego,ze przyjdzie po Ciebie o tej godzinie,na którą byliście umówieni.
- To dobrze.
- Dlaczego nic nam nie powiedziałaś,że razem znowu gdzieś wychodzicie ? - Spytała się Ludmiła
- Nie chciałam was zadręczać swoimi problemami.A tak w ogóle to gdzie jest Cami ?-Spytałam zmartwiona.
- Wyszła,Pablo prosił ją o pomoc.-Oznajmiła Francesca.
- Yhmm.A jadłyście śniadanie ? 
- Nie i powiemy ci,że jesteśmy strasznie głodne.-Powiedziały na równi.
- No to idziemy,zbierajcie się.- Popędziłam je,bo sama odczuwałam lekki głód.
- Dziewczyny,ja nie mam apetytu lepiej idźcie a ja później sama wyskoczę coś zjeść.- Powiedziała Ludmiła,
z lekka zamartwiłam się jej zachowaniem.
- Jesteś tego pewna ? - Zapytałam się jej,myślę,że chce się od nas odciąć,jakby się nas obawiała.
- Na pewno,idzie.- Uśmiechnęła się w naszą stronę,od razu poczułam ulgę,że to nic takiego.
- Jak chcesz.-Rzuciła krótko Francesca w stronę blondynki.
- To pa,trzymaj się.- Powiedziałyśmy wszystkie na równo.
- No hej.-Pożegnała się z naszą trójką a my po chwili zginęłyśmy z jej widoku.
Camila
Jestem zmartwiona i całe moje myśli błądzą wokół Ludmiła,jak mogę jej pomóc ? Zadaję sobie bezustannie to pytanie,na które nie znam odpowiedzi.Może powinnam starać się odbudować jej związek,tylko jak ?
Jak to ona uznała dla Federica liczy się szczerość i zaufanie,a on do niej stracił.Violetta uznała,że nie będzie się mieszać z tego względu,że brunet jest jej bratem a blondynka najlepszą przyjaciółką,pewnie sama bym tak postąpiła,jak nie inaczej.Chyba zacznę namawiać Lu aby zaczęła walczyć o miłość jej życia,bo szybko jej ucieknie sprzed nosa.Życie jest tak bolesne,że gdzie byśmy nie stali zawsze oberwiemy w dupsko,taki już jest nasz los,niewdzięczny.Weszłam do pokoju dziewczyn,czyli także do mojego,Luśka płakała na swoim łóżko,a wokół niej tarzały się białe zużyte od płaczu chusteczki.
- Ludmiła,co ty z sobą zrobiłaś.- W tym pokoju panował istny chaos.
- Nie mam sensu żyć,nie jestem nikomu potrzebna,a już zwłaszcza przez kogoś kochana.
- Przestań się użalać nad sobą.Kochana jesteś wspaniałą dziewczyną,może i popełniłaś błąd,ale jesteś człowiekiem,który ma prawo do błędu.-Próbowałam ją pocieszyć i tak wiedziałam,ze na marne bo blondynka jest upartą kobietą.
- Tylko,że Federico woli idealnych ludzi.A ja do nich nie należę.- Odgryzła się mi,jakbym ja była winna.
- Wcale nie woli,te słowa,które wszystkie skierował je do Ciebie założę się,że powiedział to z emocji,bo go ponosiły i nic więcej.Na pewno Ci wybaczy kiedy zaczniesz o siebie dbać i w końcu zawalczysz o niego.
- To tylko złudne marzenia,które się nie spełnią.-Powiedziała bez żadnego przekonania w głosie.
- Od kiedy jesteś taką pesymistką.Gdzie jest ta wesoła i zawsze uśmiechnięta Ludmiła ?
- Znikła.-Powiedziała cicho i zauważyłam jak kilka kropel spadło na jej białą bokserkę.
- Przestań gadać bzdury i zacznij poważnie mnie traktować.
- No dobrze,przepraszam Cię,ale ja nie chcę iść dalej bez Federica.
- To co odmieniamy cię ? - Spytałam radosna,byłam bardzo podekscytowana tym pomysłem,
wreście mogę się wykazać jako stylistka.
- Jeśli tylko potrafisz,sprawy zostawiam w twoje ręce.- Odpowiedziała bez najmniejszego entuzjazmu.
- Twoja wola zostanie spełniona.-Najpierw zabrałam się za ubiór przyjaciółki,podeszłam do jej szafy z garderobą i zaczęłam szperać wokół ślicznych ubrań jakie tam się znajdowały.Po kilku minutach wybrał dla niej odpowiedni strój : Pomarańczową sukienkę Mohito z plisowanym dołem na ramiączka, Złote bolerko na 3/4 rękawy,Srebrny pasek,do tego torebka w panterkę i buty pomarańczowe neonowe szpilki.Będzie wyglądała w tym cudnie i nikt jej się nie oprze.Dalej zajęłam się jej blond włosami.Najpierw je rozczesałam
a potem na nie nałożyłam spray przeciw ochronny przed gorącymi sprzętami do włosów .Wyszły jej śliczne lokowane włosy.Jestem zadowolona z mojej pracy.Makijaż zostawiłam w rękach blondyny,pożegnałam się 
z nią i ruszyłam na spotkanie z Brodueyem.Kiedy szłam na spotkanie z nim na mój telefon przyszedł sms,a treść jego taka :
Od : 678908342
" Cześć kwiatuszku,kiedy ponownie Cię zobaczę " - zdziwiłam się na maksa kto może przesyłać mi takie głupie wiadomości,a może mój ukochany postanowił pobawić się w romantyka.Postanowiłam odpisać,z myślą,że to jest Broduey.
Do : 678908342
"Niedługo się zobaczymy,kochany "
Od : 678908342
" Mam taką nadzieję,czekam " - Po tym sms-ie od niego więcej do niego nie napisałam tylko kierowałam się wyznaczone miejsce mojego spotkania z Miśkiem.
Leon
- Chłopacy to ja będę leciał.-Krzyknąłem do chłopaków.
- Tak,tylko nie stchórz.-Powiedział Andres
- Przysięgam,że wyznam jej to.-Oznajmiłem im wesoło,że sam nie wierzę w to co się ze mną dzieję.
- No nareście rozsądek przemówił do Ciebie.-Poklepał mnie  po plecach Diego.Wyszedłem z naszego pokoju zapukałem do dziewczyn.Otworzyła mi Violetta,która była ślicznie ubrana,w to.
- No cześć śliczna,gotowa ?
- Gotowa na co ?
- Na wspólne wyjście ze mną.-Powiedziałem uradowany i zaśmiałem się.
- jak nigdy w życiu.-Odpowiedziała mi.
- Wiesz co ?Ślicznie wyglądasz za każdym razem gdy na Ciebie patrzę.
- Oj już chodźmy.-Pociągnęła nie za rękę,zamknęła drzwi wyszliśmy z hotelu.
- Jak chcesz.-Oznajmiłem i chwyciłem ją za rękę,na co nasze ręce splotły się.Po 10 minutach drogi dostaliśmy się pod najlepszą restaurację w tym mieście,Viola troszkę zdziwiła się co robimy w tym eleganckim lokalu ale wyjaśniłem jej żeby o nic nie martwiła.
- Dobry wieczór zamawiałem stolik dwuosobowy na nazwisko Verdas.Czy jest taka rezerwacja.
- Tak zaprowadzą państwa tylko poproszę dowód do sprawdzenia danych.
- Okey,proszę.
-Dziękuję bardzo serdecznie,życzę udanej kolacji.
- Leon ja nic z tego nie rozumiem wystarczyłaby zwykła knajpka.
- Przestań ważne,że postarałem się i zrobiłem to dla Ciebie.
- Ja nie jestem wybredna,tylko dla mnie liczysz się tylko ty i ja.Ale jeśli mnie już tu zaprosiłeś to nie odmówię.
- Cieszę się.
- Co państwo zamawiają ?
- Ja poproszę Sole Meuniere i zwykłą wodę gazowaną.-Pierwsza zamówienie złożyła Violetta,po czym kelnerka zanotowała jej zamówienie.
- A dla pana ? - Spytała sympatycznym głosem.
- Poproszę to samo co ta pani.-uśmiechnąłem się do niej.
~Godzinę później~
- Leon,jak długo będziemy chodzić po tym parku,jestem zmęczona po tej kolacji a na dodatek nic mi się nie chce.-Zaczęła narzekać.
- Violu,proszę o jeszcze chwilę cierpliwości,muszę coś ci powiedzieć,ale nie tutaj.-Spojrzałem w jedną stronę i znalazłem to wyjątkowe miejsce.-Już wiem gdzie pójdziemy,choć.
- Ale po co tam idziemy.
- Przekonasz się,chodź.-Chwyciłem jej dłoń i zacząłem kierować się z nią w tamto miejsce,dopóki nie zatrzymała się.
- W takich butach jest to niemożliwe.-Wskazała na swoje dość wysokie buty.
- To wskakuj mi na barana.-Kiedy upewniłem się,że wskoczyła mi na plecy,zacząłem kierować się z nią,wcale nie była ciężka,ważyła dosłownie jak piórko.
- Wiesz co jesteś strasznie wygodny.-Powiedziała i wtuliła się we mnie jak w pluszowego misia co mi wcale to nie przeszkadzało,byłem wręcz zadowolony z czynów szatynki.
- Dobrze wiedzieć.-Zaśmiałem się za co oberwałem od Violetty.
- Nie wolno śmiać się ze słabszych.-Kiedy to powiedziała dotarliśmy w ustronne,ale śliczne miejsce.
- Ale tu cudownie.-Rozmarzyła się,Verdas jeden punkt dla Ciebie.
- Violu chciałbym Ci coś ważnego powiedzieć.Wiesz,ze bardzo długo się przyjaźnimy w końcu jesteśmy przyjaciółmi od przedszkola,ale od dwóch miesięcy czuję jakbym był kimś ważniejszym twoim życiu tak jest również ummie.
Nie chcę abyś była tylko moją przyjaciółką,Kocham Cię Violetta i chcę być z Tobą na zawsze. -Po mojej przemowie złączyłem nasze usta w jedność,to był właściwy moment,czułem to.
Broduey
Czekam na moją rudowłosą piękność w kawiarni " Coffe" słyszałem,że jest jedną z najlepszych tutaj w okolicy.Jest tu całkiem przyjemnie,po całym lokalu rozchodzą się piękne zapachy kawy,soków czy nawet aromatycznych herbat,które są najlepszym cudem w kawiarence.Lepszego miejsca na spotkanie z Camilą nie mogłem wybrać,ciekawe czy przyjdzie może zapomniała ? Raczej jest o nie możliwe,ona ma dar do pamiętania różnych dat.Z czego jestem z niej dumny.Nagle ktoś zasłonił mi oczy wiedziałem,że to ona i nawet nie miałem ochoty,drażnić się z nią.Nie potrzebuję kolejnych kłótni o drobiazgi z Camilą.
- Zgadnij kto to ! - Rozkazała a jej tętno nie było równomierne słychać było,że się spieszyła.
- Czy to nie przypadkiem moja cudowna piękność,ukochana mojego serca Camila ?
- Zgadłeś Pysiaku,co chcesz w nagrodę.-Zaśmiałem się,jest taka rozrywkowa.
- Buziaka,ale może być tylko w policzek.- Powiedziałem dosyć skromnie,nie oczekuję za wiele.
- Proszę,kochanie.Czekałeś na mnie długo ?- Pocałowała mnie tam gdzie nakazałam.
- Wcale,nie spóźniłaś się,to ja byłem przed czasem.-Próbowałem uspokoić ją,z wszelkich zmartwień.
-Aha,czujesz te aromaty ? - Spytała się i zaciągnęła się nimi ponownie.
- Yhmm,to najpiękniejsza rzecz zaraz po Tobie.-Powiedziałem jej to w uroczy sposób,że się rozmarzyła.
- Okey,już mi tak nie schlebiaj.- Uśmiechnęła się w moją stronę.
- Zamówisz coś do picia a ja pójdę do toalety.-Oznajmiła.
- Pewnie,tylko co ? Może być sok ? - Spytałem się jej dla pewności.
- Tak,tylko pamiętaj pomarańczowy.- Pogroziła palcem po czym ruszyła do łazienki.
- Przepraszam czy mogę zamówić dwa soki pomarańczowe.-Podszedłem do kelnerki i zamówiłem soki.
- Tak,za chwilę przyniosę zamówienie.- Powiedziała uroczo i uśmiechnęła się do mnie przyjaźnie.
Nagle usłyszałem,że Camila dostała wiadomość postanowiłem sprawdzić od kogo ona jest,może ktoś ze szkoły nas szuka.
 Od : 678908342
" Czekałem an Ciebie,ale nie przyszłaś,czekam nadal kochanie" - Czy Camila ma innego,zdradza mnie na boku a przy okazji oszukuję.Nie muszę się opanować i na spokojnie z nią pogadać to wyjdzie na lepsze niż krzyki.
- Już jestem,a nie ma jeszcze naszego zamówienie ? - Powiedziała radosna,a kiedy zobaczyła moją minę jej szczęście też znikło z twarzy.
- Za chwilę będzie,dostałaś sms'a sprawdź.- Powiedziałem bez entuzjazmu,ta wiadomość wbiła mi nóż w plecy.
- Tak,to już sprawdzam.-Powiedziała po czym zaczęła czytać wiadomość,kiedy ją przeczytała odłożyła telefon na bok i nic mi nie powiedziała,a ja gotowałem się w środku.
- Zdradzasz mnie ? - Spytałem się wkurzony,zachowaniem Camili.
- A wątpisz w to ? - Odpowiedziała pytaniem na pytanie,ale była podenerwowana.
- Powoli,dostałaś bardzo romantycznego smsa od kogoś.-Prychnąłem.
- Ja mogę Ci to wszystko wytłumaczyć.-Oznajmiła z wielkim przekonaniem.
-Czekam na to !
- Pierwszego dostałam kiedy szłam na naszą randkę,myślałam,że to ty piszesz,bo nie możesz się doczekać,a teraz sama nie wiem kto to może być.Wierzysz mi ?
- Yhmm.-Odmruknąłem.
- Wiem co zrobić abyś uwierzył mi na sto procent ?
- Co takiego ? - Spytałem nieświadomy tego co chcę mi pokazać.
- To.
Kiedy mnie całowała poczułem to,że naprawdę i szczerze mnie kocha,jak ja mogłem być głupi i zwątpić w nią,z przyjemnością oddałem ten pocałunek.
- Kocham Cię i ufam tobie.-Wyznałem.
- Ja Ciebie też kocham.-Odpowiedziała i przytuliła się do mnie.
- Obiecuję,że znajdę tego typka co wysyła takie bzdury.-Postanowiłem znaleźć tego gamonia od tych tajemniczych wiadomości.
- Dziękuję.-Wtuliła się we mnie,a ja poczułem jej bijące ciepło,to znaczy,że jest szczera wobec mnie.
Ludmiła
Spaceruję sobie samotnie po pięknym Paryżu.Wiem,że obiecałam Camili,że zacznę walczyć o bruneta ale dzisiaj nie mam na to siły,dobrze,że przekonała mnie do odświeżenia mojego wyglądu w tych zestawach czuję się świetniej niż przedtem.Przez jakiś czas mijam śmiejące się pary,które idą za ręką i się przytulają,brakuje mi tego,kiedy byłam jak szczęśliwa z Federico,ale to przeszłość.
Nie powinnam marzyć o tym,że może kiedyś jakimś cudem ja i mój ukochany znowu będziemy razem,muszę żyć teraźniejszością aby jakoś zdać ten ostatni rok Liceum.Będzie mi wszystkich brakować,raczej będziemy się spotykać wszyscy razem w weekendy i znowu wybiegam za daleko.
Ja już chyba tak mam,że lubię myśleć co będzie za jakiś czas i tak mi dobrze z tym.Właśnie dotarłam pod Wieżę Eiffla,wywarła na mnie wielki podziw.Zapatrzyłam się tak na nią i nie zauważyłam jak wpadłam na kogoś a moje ciało odbiło się o boskie mięśnie,jak podejrzewam musi być to jakiś chłopak.Spojrzałam na niego i się nie myliłam z wyglądu przypominał Francuza.
- Je suis désolé, je ne voulais pas que vous tombez juste que je regardais (Przepraszam,nie chciałam na Ciebie wpaść po prostu zagapiłam się ) - Ten chłopak był naprawdę przystojny,brązowe włosy,ciemny kolor oczu zahipnotyzowały nie.
- Rien ne se est passé tellement de beaux êtres peuvent tomber sur moi chaque jour.
( Nic się nie stało takie piękne istoty mogą na mnie wpadać codziennie.)
- Arrêtez ce ne est pas vrai.(Przestań,to nie prawda.)
- Vous venez de Buenos Aires ? ( Pochodzisz z Buenos Aires ? )
-  Oui, et où êtes-vous ? ( Tak,a ty skąd jesteś ? )
- Je vis dans BA, et de repartir.( Mieszkam w BA,a pochodzę stąd.)
- Naprawdę jesteś z Buenos Aires ? Mogłeś mówić tak od razu,nie musiałabym wygimnastykować języka.
- Chciałem zobaczyć jak dobrze mówisz po francusku.-Oznajmił i pokazał mi rząd swoich olśniewających białością zębów.
- I co ? - Spytałam wesoło,jeszcze nigdy się tak przy nikim innym nie czułam jak przy nim.
- Nie dość,że jesteś piękna to tak ślicznie mówisz w moim języku,bardzo mi się to podoba.
Mogę dostać twój numer.-Powiedział to tak seksownie,ze nie umiał mu odmówić.
- Pewnie i przepraszam za moje maniery jestem Ludmiła.-Podałem mu rękę.
- A ja Alex,miło mi.-Uścisnął ją.
- O to mój numer ! - Pokazałam mu mój telefon na którym był wyświetlony mój numer.
- A możesz mi go wpisać,będę wdzięczny.-Poprosił mnie tymi słodkimi oczyszczaki.
- Proszę.
- Dziękuję,śliczna.Masz jutro czas ?
- Ona nie ma czasu i nie podrywaj jej.-Usłyszałam za sobą jakiś znajomy głos,kiedy się odwróciłam zdziwiłam się maksymalnie.
- Federico co ty tutaj robisz ? - Spytałam się zaskoczona widząc go tu właśnie teraz.
- Akurat pojawiłem się w odpowiednim monecie.- Powiedział stanowczo,patrzył z nienawiścią na Alexa,jakby chciał go udusić.
- No chyba nie sądzę.-Odpowiedziałam mu.
- Lepiej będzie jak pójdę.-Zwrócił się do mnie francuz.
- Dobrze myślisz.-Odszczekał się mu Federico.
- Do zobaczenia Ludmiła.-Pocałował mnie w policzek i odszedł.
- Część Alex.-Zdążyłam się z nim pożegnać.Kiedy odszedł od nas naskoczyłam na mojego byłego.
- Co ty robisz do jasnej cholery ? - Krzyknęłam podirytowana.
- Bronię Cię przed francuzem,który leci na śliczne panienki.-Powiedział cicho i z zmatowionym głosem.
- Nie miałeś prawa tego zrobić.-Krzyknęłam na niego,dopiero co poznałam Alexa a on już go ocenia.
- Chcę z Tobą wszystko to wyjaśnić,nie mogę bez Ciebie dnia wytrzymać.- Wyznał z kruchą w głosie,zrobiło mi się szkoda jego ale postanowiłam być twarda i taka będę.
- Jest już za późno,nie chcę z Tobą rozmawiać,zraziłeś mnie do siebie.
- Dajmy sobie jeszcze jedną szansę.-Poprosił mnie tym swoim błagalnym głosem,nie dam się mu tak łatwo nie ze mną takie numery.
- Nie mam ochoty z Tobą rozmawiać,idę.-Chciałam go wyminąć ale chwycił mnie za nadgarstek,spowodował to,że odwróciłam się w jego stronę.
- Poczekaj,muszę Ci coś powiedzieć. Śliczne wyglądasz.-W środku aż cała podskoczyłam,zauważył to,ze zmieniłam coś w swoim wyglądzie.
- Żegnaj Federico.-Odpowiedziałam naburmuszona,a łzy znowu zaczęły mi cieknąć,co ja znowu zrobiłam,zakończyłam definitywnie związek z Federico,jestem bezmyślna.

~*~             ~*~

* Blue Cafe "Zapamiętaj"

Dziękuję wam wszystkim za wszystkie miłe słowa 
pod Rozdziałem 11,jesteście wspaniali ♥

Camila zaczyna dostawać dziwne sms-y,czy nadawca skończy na tych SMS-ach
lub może zacznie wysyłać ich więcej :)

Przypominam,że w moim opowiadaniu jest dopiero listopad ;)

Wszystkiego dobrego z okazji Mikołajek ♥

Rozdział 13 = 9 komentarzy ;*** ( Wierzę w was ) <3