sobota, 13 grudnia 2014

Rozdział 13 "Chcesz mnie porównać do misia ?"

Miłość, przyznajmy, to wielka mistrzyni - potrafi zrobić
z nas kogoś, kim nigdy nie byliśmy.
                                                                                  
Violetta
Nie mogę w to uwierzyć mój najlepszy przyjaciel od kołyski właśnie wyznał mi miłość,a teraz mnie całuję.W całym moim brzuchu rozchodzi się przyjemna fala gorąca i czuję zawirowania w moim brzuchu,to chyba nazywają się motylki.Jestem prze szczęśliwa jeszcze nigdy w życiu nie czułam się tak jak właśnie teraz.
Justin nie dał mi tyle miłości,ciepła i bezpieczeństwa co Leon.Też kocham go ponad wszystko i chcę aby został moim chłopakiem.Miłość to piękne słowo,które upiększa nas i nasze ukochane osoby.Jestem w siódmym niebie,kocham ten stan kiedy mogę się czuć potrzebna innym.Teraz nadszedł ten czas,dzięki któremu powinnam na dobre zapomnieć o moim byłym.Po pewnym czasie Leon oderwał się od moich ust
i spojrzał mi głęboko w oczy,ja uczyniłam to samo co on.
- Bardzo kocham Cię Violetto.Zostaniesz moją dziewczyną ?
- Ja Ciebie też mocno kocham.Chcę być twoją dziewczyną.-Nie wyobrażałam bym sobie innej odpowiedzi niż się zgodzić być jego dziewczyną.Dziewczyna jak to pięknie brzmi.
- Nie wierz jak długo czekałem,aby ten odpowiedni moment nastąpił.Bardzo się bałem tego,że nie odwzajemnisz moich uczuć z powodu Justina.- Przytulił mnie,a po chwili spuścił głowę na dół.
- Ej skarbie,Justin to zamknięty rozdział w moim życiu.A czy wiesz kto zajmuję teraz tam największą
część mojego serca ? - Starałam mu powiedzieć,że Justin nic dla mnie nie znaczy,po nim została
tylko pustka.
- Nie nie wiem.- Powiedział nie pewny tego co chyba mówi.
- Oczywiście,że ty.Kocham Cię i chcę aby tak pozostało już na zawsze.-Przytuliłam się do niego.Te piękne perfumy,pachniał jak doskonały książę mego życia.
- Też tego pragnę.Co mam zrobić aby nasza miłość była trwała.-Spytał i pragnął dostojnej odpowiedzi.
- Przede wszystkim nie zatajajmy przed sobą najdrobniejszych faktów,bądźmy szczerzy wobec siebie,rozmawiajmy długo wykonujmy gestu,a wszystko będzie wtedy okey.
- Nie mogę uwierzyć,że mam tak mądrą i cudowną dziewczynę.
- To w końcu uwierz.Bardzo dziękuję mojemu losowi,że Cię natchnął na moją ścieżkę właśnie Ciebie.
- Schlebiasz mi.Chodź musimy coś zrobić.-Oznajmił szybko i złapał mnie za rękę.
- Ale powiedz co ? - Znowu próbuje mnie zaskoczyć i pokazać swoją oryginalność.
- Zakluczyć naszą miłość.-Powiedział bardzo tajemniczo,nic z tego nie rozumiałam.
~20 minut później~
W pewnej chwili zorientowałam się,że Leon zabrał mnie w kolejne wyjątkowe miejsce na tak zwany most zakochanych,do jego balustrad jest przyczepione tysiące kłódek zakochanych.Chociaż nie wiem w jakim celu tu jesteśmy,bo żadne z nas nie ma kłódki.
- Leon jest tu ślicznie,ale po co tu przyszliśmy ? - Spytałam nie pewna,zamiarów mojego chłopaka.
- Żeby uczynić to samo co inni zakochani.- Powiedział bardzo pewny siebie po czym puścił mi oczko.
- Kochanie nie wygaduj bzdur,przecież my nie mamy kłódki.-Zaśmiałam się.
- Tu się mylisz bo ja mam.-Zaskoczył mnie i to bardzo,jest przewidującym szatynem.
- Skąd była w Tobie taka pewność,że się zgodzę być twoją dziewczyną.
- Tak po prostu,wyszło to spontanicznie.Jestem w Tobie zakochany to mi wystarczyło.
- Jesteś cudowny wiesz ?
- No i jeszcze zapomniałaś,że jestem przystojny,utalentowany i tylko twój.
- A jaki skromy z Ciebie chłopak.
- Twoja miłość do mnie to sprawia.A teraz przyczepmy tą kłódkę.- Uczynił to co powiedział przewiesił ją przez balustradę,zamknął na klucz i wspólnie złoty przedmiot wyrzuciliśmy do morza,na koniec Leon objął mnie w basie a ja wtuliłam się w niego.
- Nie żałuję każdej chwili spędzonej z Tobą.
- Ja również,mogłam bym tak codziennie.
- A czemu nie ? Jesteśmy już pełnoletni,możemy razem zamieszkać.-Zamurowało mnie,on już myśli o tak przyspieszonych krokach,to jest dla mnie za wcześnie oby mnie źle nie zrozumiał.
- Leon to jest jeszcze za szybko na takie decyzję,uwierz.
- Przepraszam,ja po prostu chciałem dla nas jak najlepiej.Kocham Cię.
- Ja Ciebie też kocham-pocałowaliśmy się bardzo namiętnie.
~*~
Leżę sobie na moim łóżku w pokoju,dziewczyny poszły na kolację a ja bidulka zostałam sama.Leon napisał mi z kilka smsów,które mnie bardzo ucieszyły.Tęskni za mną,kiedy nie dawno widzieliśmy się z dwie godziny temu.Jest takim słodziakiem,że aż brak mi słów.A moja miłość jest jeszcze większa niż do Justina.
Po kilku minutach ktoś zapukał do mojego pokoju.Myślałam,że to szatyn.
- Proszę.-Krzyknęłam dość głośno aby usłyszał ktoś kto stoi za drzwiami.A w moim pokoju pojawił się
mój brat.
- Hej maleńka,mogę z Tobą pogadać ? - Usiadł się wygodnie na moim łóżku,po czym pocałował mój policzek.
- Tak,tylko dlaczego ze mną ? - Spytałam się,zawsze jak miał jakiś problem biegł szybko do kolegów,a nie do siostry.
- Bo wszyscy mają mnie w czterech literach.- Powiedział dość wkurzonym głosem.Smutno mi się zrobiło,że wszyscy go unikają.
- Nie mów tak,każdemu na Tobie zależy.-Próbowałam dodać mu otuchy.
- Chyba,raczej jesteś w wielkim błędzie.-Odparł.
- No mów co cie trapi.
- To imię ma 7 liter i bardzo za nią tęsknię,brakuje mi jej uśmiechu.
- Mówisz o Ludmile ? -Przytaknął na co ja wywróciłam oczami.-Federico przecież znasz moje zdanie na
ten temat nie chcę się wtrącać z tego względu,że jesteś moim bratem,a Lu jest moją przyjaciółką.
Zrozum mnie.
- Violu ale ja nie proszę Cię,żebyś z nią o tym pogadała tylko proszę abyś mi coś wytłumaczyła.
- Na tyle mogę się zgodzić.-Odezwał się po chwili,gdy przemyślałam za i przeciw w głowie.
- Powinnaś mnie zrozumieć jak czuję się człowiek kiedy nie ma przy nim ukochanej osoby,jest się
jakby kimś innym,tęskni się dniami i nocami,dużo myśli i się stresuję.Ciągle mam do siebie żal,że wtedy poniosły mnie emocje i nie dałem jej niczego wytłumaczyć.Zraziła się do mnie,wiem ale powinna mi przebaczyć.
- Federico najważniejsze pytanie brzmi,czy ty jej wybaczyłeś ? - Spytałam bardzo ciekawa co odpowie brunet,zazwyczaj mówi mi prawdę,gdy uderzę w sedno.
- Wybaczyłem,zrozumiałem,że ona nie chciała tego pocałunku i,że to on ją pocałował.Kocham ją.
- To jej to wszystko powiedz tak jak mi.-Wyjaśniłam mu,niech się nie kryje z uczuciami do mojej przyjaciółki.
- Tylko,że ona nie chce słuchać i chyba zapomniała o mnie.-Powiedział zmartwiony.
- Dlaczego ? Coś się stało ?
- Poznała przystojnego francuza.-Odpowiedział wściekły a w jego oczach wyczytała zazdrość.
- To jeszcze nic nie znaczy.Zaufaj jej.
- Dobra koniec o mnie,lepiej opowiedz co u Ciebie słychać.Ktoś już się nam o czymś chwalił.
- A czy ta osoba to Leon.
- Zgadłaś siostrzyczko.Życzę szczęścia i dużo miłości.-Przytulił mnie,od razu poprawił mi humor,brakowało
mi tak uśmiechniętego braciszka.
- Dziękuję,jesteś kochanym braciszkiem.- Odpowiedziałam mu radośnie.
- I niech tak pozostanie,obiecam postaram porozmawiać z Ludmiłą.
- Na to liczyłam.-Uśmiechnęłam się jeszcze raz do niego.
- Aha jeszcze jedno,ja już dawno wiedziałem,że będziecie razem.-Powiedział i wyszedł z pokoju.
Francesca
Właśnie wracam z kolacji sama,dziewczyny chciały spędzić resztę wieczoru z chłopakami.A ja wolałam wrócić do pokoju i wypytać Violettę ze szczegółów jej spotkania z Leonem,kiedy miałam wejść do naszego pokoju,ktoś zakrył mi moje oczy swoją dłonią,naprawdę nie wiedziałam kto to może być.
- Zgadnij kim jestem ? - Usłyszałam bardzo ciepły i miły głos.Od razu wiedziałam,że jest to Marco.
- Czyżbyś był moim słodkim Marco ? - Spytałam milutko,jakbym chciała mu się bardziej przypodobać.
- Ej wcale,nie jestem słodki.- Odparł naburmuszony.
- Chcesz żebym powiedziała,że nie kocham cię.- Spytałam,na co on odpowiedział mi skwaszoną miną.
- Oczywiście,że nie chcę.-A po chwili na jego twarzy pojawiły się śliczne dołeczki.
- To przyjmij to jako komplement.
- Śliczny były twoje słowa.
- Wiem.- Starałam się nie być zbyt skromna przy nim,chciałam być po prostu sobą,nikim innym.
- Chodź przejdziemy się.-Powiedział bez zastanowienia.
- Ale chciałam wypytać Violę ze spotkania z Leonem ?
- Możesz być pewna,ze to była ich udana randka.- Uśmiechnął się dość tajemniczo.
- To nie była randka.-Odparłam,bo wiedziałam,że Violetta nie uważała tego za randkę.
- Właśnie,że tak.Od tej pory mamy Leonettę.- Krzyknął uradowany.
- Naprawdę ? Cieszę się ich szczęściem.-Pisnęłam i podskoczyłam z radości.
- No to co idziemy ? - Spytał wesoło.
- Niech się zastanowię.
-Przestań,wtul się we mnie i ruszamy.
- Jesteś taki mięciutki.- Powiedziałam po chwili.
- Chcesz mnie porównać do misia ? - Zapytał pół żartem,pół serio.
- I to jeszcze jakiego.- Odpowiedziałam szczęśliwa,że mam obok tak wspaniałego chłopaka moich marzeń.
- Takiego,który bardzo wierzy w miłość do brunetki.- Powiedział,zrobiło mi się ciepło na sercu.Teraz wiem,że mnie i nasz związek traktuję poważnie.
- Możliwe.- Powiedziałam szeptem,żeby tylko on mógł to dokładnie usłyszeć.

~Następny dzień~
Ludmiła
Na dzisiejszy dzień niczego nie miałam za planowanego,dziewczyny pewnie będą chciały wyjść gdzieś z chłopakami.A ja ? Może zadzwonię do Alexa i poproszę go o spotkanie.Oby się zgodził.
-Hej Alex,z tej strony Ludmiła.
- Co za miła niespodzianka,świetnie,że dzwonisz.Coś się stało ?
- Nie,tylko chciałam spotkać się z Tobą,żeby zabić moją samotność.
- Z wielką chęcią,tylko gdzie i kiedy ?
- Może w parku,tak za pół godziny.
- Jasne,na pewno będę.Do zobaczenia.
- Cześć.
Ubrałam się w żółtą bluzkę na ramiączka a do tego złotą spódniczka,na nogi założyłam balerinki.
Dziwi mnie to,że jak na tak późną porę roku w Francji nie jest zimno,co jest przeciwieństwem
Buenos Aires.Ale jest tu tak cudownie,wszystkie miejsca śliczne.Właśnie kieruję się do wyjścia
na spotkanie z moim nowo co poznanym kolegom.Zmierzam przez park rozkoszując się zapachem
natury.W oddali widzę Alexa,który niezmiarko wygląda,jeszcze do tego jego cudowny uśmiech.
Odpłynęłam na chwilę do krainy o jego imieniu,ale to przelotne uczucie,tak mi się zdaję.
- Cześć Alex.-Przywitałam się z nim buziakiem w policzek.
- No hej,opowiadaj jak ci minął wczorajszy dzień.-Powiedziała bardzo miło a zarazem oczekiwał wiarygodnej odpowiedzi.
- Nie do końca był wspaniały,taki dziwny jak wszystkie od kilku dni.- Powiedziałam beznamiętnie,nie chciałam mu się żalić z moich problemów,a jakby sam zapytał to byłoby mi miło.
- Dlaczego tak myślisz ? - Zapytał,nie wiedząc,co mi leży na sercu lub w głowie.
- Bo wskazują na to fakty i ich nie zaprzeczę.- Powiedziałam stanowczo moje odpowiedzi były jak wielka tajemnica,trudna do odkrycia.
- Powiesz mi dokładnie o co chodzi czy raczej boisz się o tym mówić.- Spytał się,nie wymuszał ode mnie niczego,powiedział to z takim spokojem,ze bardzo chciałam mu o wszystkim powiedzieć.
- Nie to nie jest żaden sekret.Po prostu czuję się tak beznadziejnie przez chłopaka.-Wreście odważyłam się mu to powiedzieć,czego się bałam.Może tego,że mnie wyśmieję.
- Tego co wczoraj na mnie naskoczył ? - Wiedziałam,że w końcu trafi w mój punkt,znalazł go bardzo szybko,chyba musiał zrozumieć,że czuję się tak przez Federico.
- Yhmm,to był mój były.-Odpowiedziała i przytaknęłam mu.
- Dlaczego nie jesteście już razem ? -Spytał,raczej musiał być ciekawy co było powodem naszego rozstania.
- To długa historia.- Odparłam,nie chciałam mu się żalić,bez jego zgody.
- Ja mam czas.-Uśmiechnął się,poczułam,że zależy mu na mnie.
- Przed dwoma tygodniami pocałował mnie jeszcze były chłopak Tomas,nic o tym nie powiedziałam Federico.A przed kilkoma dniami dowiedział się,wkurzył się na mnie i zerwał ze mną.- Powiedziałam mu w szczegółowym skrócie.
- Nie porozmawiał z Tobą na spokojnie ? - Spytała zdumiony,przez jego zachowanie zrozumiałam,ze on by inaczej postąpił.
- Wczoraj chciał,ale ja nie miałam sił.Chciał dać nam jeszcze jedną szanse.
- Kochasz go ? - I znowu to robi,wie,że musi mnie rozgryźć i to robi.
- Najbardziej na świecie,nie wyobrażam sobie życia bez niego.
- To daj temu związkowi drugą szansę.-Zachęcał mnie.
- Jak mówi przysłowie "Dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki".-Powiedziałam nie pewna tego co właściwe chcę mu przez to powiedzieć.
- Miłość jest ważniejsza niż powiedzenie.-Oznajmił wesoło.
- Masz rację.Uwielbiam Cie.-Przytuliłam się do niego.Był taki szczery wobec mnie.
- Miło mi to słyszeć.-Odpowiedział i posłał mi swój śnieżnobiały uśmiech.
- Masz bardzo piękny uśmiech.Dlaczego nie spotkałeś dziewczyny w swoim życiu.-Byłam ciekawa co mi powie,może to,że też ma złamane serce.
- Czekam na tą jedną,tą odpowiednią.- Zaskoczył mnie,czeka na tą jedyną.Brak mi słów żeby go opisać,jest fantastyczny.
- Równy z Ciebie gość.W pierwszym momencie pomyślałabym,że chcesz mnie poderwać.A tu miłe zaskoczenie.-Powiedziała mu co o nim myślałam.
- Jesteś piękną blondynką,dlaczego miałbym nie prawić ci komplementów.Chyba każda dziewczyna na
nie zasługuję.
- Uwierz,każda.-Zaśmiałam się.
- Tak myślałem.-Odpowiedział mi tym samym.
- Kiedy wracasz do Buenos Aires ? - Spytałam nagle.
- Za tydzień.A ty ?
- Za dwa dni.Zostały mi dwa dni w tym uroczym miejscu.-Rozmarzyłam się..
- Czas gna bardzo szybko.
- Nie długo święta,nie jestem szczęśliwa z nich.-Powiedziałam a po moim policzku spłynęła samotna łza.
- Jak to ? Nie cieszysz się z Gwiazdki za miesiąc ? - Spytał smutny.
- Nie o to chodzi.Uwielbiam święta,te piękne aromaty,choinka,prezenty i ukochane osoby przy Tobie.
Tylko najbardziej denerwuję mnie mama.Wiem,że to ona musiała wysłać ten filmik do Federico,a ona nie chcę się przyznać.
- Uwierz mi,wszystko będzie dobrze.
- Wierzę w to.Dzięki Tobie.-Pożegnała się z nim i ruszyłam przed siebie.
~*~
Zmierzam przez śliczny park to hotelu,w którym właśnie przebywa moja klasa.Myślę o tym wszystkim,co
powiedział mi Alex,kocham Federico,ale to jet zbyt skomplikowane niż proste.Nie wiem czy powinnam tak łatwo zgodzić się i wrócić do niego.To byłoby za piękne aż nie prawdziwe.Nagle przede mną staję właśnie on.Przystojny brunet,moja miłość,rodak Castillo.Czy zasługuję na niego ? A może odwrotnie ?
- Lu,musimy porozmawiać.-Oznajmił patrząc się w moje oczy.A ja tonęłam w jego tęczówkach.
- Nie możemy kiedy indziej.-Chciałam się wymigać od tej bolesnej rozmowy.Ale pewnie mi na to nie pozwoli.
- Nie bo to jest ważne,a przede wszystkim ty jesteś najważniejsza.-Powiedział,czy ja się przesłyszałam,jestem dla niego jeszcze ważna.
- Okey,zrozumiałam możemy porozmawiać.-Odparłam.
- Bardzo się cieszę,ze wreście mogę ci wszystko wyjaśnić.
- Też się uradowałam.Nie wierz jak bardzo.-Uśmiechnęłam się do niego promienie,na co on oddał tym samym gestem.
- Przepraszam,że nie dałem ci niczego powiedzieć.Wiem,że zachowałem się jak ostatni dupek i cham.
Kiedy zobaczyłem to video,poczułem się zazdrosny,zdradzony a co gorsza już ci nie potrzebny.Zranił mnie i moje uczucia ten filmik.Wtedy co byłem wobec Ciebie nie miły,panowały nade mną emocje,chciałbym abyś wybaczyła mi za wszystkie krzywdy,które ci wyrządziłem.Wybaczysz mi ?
- Ja też chciałabym Cię przeprosić za to,ze pozwoliłam się pocałować.Wybaczam Ci.
- Naprawdę ? Jesteś wspaniała.-Przytulił się do mnie.Zdecydowanie tego mi brakowało.Po prostu jego bliskości.
- Przekonał mnie do tego Alex.-Powiedziałam pewna.Chciałabym żeby wiedział,że nie jest on zagrożeniem,tylko wspaniałym przyjacielem.
- Ten gość co cię podrywał.-Spytał zaskoczony tym co usłyszał.
- On mnie nie podrywał,on tak okazuję przyjaźń.Wyjaśnił mi,że Cię kocham.
- To znaczy,że ? - Spytał z nadzieją w głosie.Nie chciałam mu zrobić jej a jednak to uczyniłam.
- Nie,Federico to za wcześnie.Bądźmy przyjaciółmi.- Powiedziałam zmieszana.
- Ja nie chciałem.-Odpowiedział widząc moje zakłopotanie.
- Nic się nie stało.Lepiej porozmawiajmy,jak normalni przyjaciele.
- Masz rację.-Chwycił mnie za talię i zaczęliśmy chodzić po parku i rozmawiać jak wcześniej.
~*~      ~*~
No i udało mi się coś wyskrobać.Jestem z siebie dumna :)

Jak widzicie miłość Leona i Violi właśnie się rozpoczęła i na bierze
dużego tempa ♥

Alex okazał się być wspaniałym chłopakiem,może 
komuś jeszcze w czymś pomorze ?

Fedemiła pogodzona,są jak na razie przyjaciółmi ;)
I tak nimi pozostaną przez chwilę.

Rozdział 14 = 10 komentarzy <3


niedziela, 7 grudnia 2014

LBA !

Bardzo gorąco dziękuję wspaniałej Pati Stoessel i Klaudii  Mnatsakanyan za nominację mojego bloga do Liebster Blog Award ♥
To świetne wyróżnienie,nie wierzę,że również dla mojej pracy :) Dziękuję,jesteście w moim serduszku :)
Nominacja z tych blogów --- > http://jortini-inna-historia.blogspot.com.Zapraszam bardzo na bloga Pati Stoessel <3
Blog Klaudii Mnatsakanyan ----> http://historie-fedemila.blogspot.com :)
Obie dziewczyny prowadzą świetnie swoje blogi i tylko im pozazdrościć :***

Pytania od Pati Stoessel :
1.Jak masz na imię ?
- Magdalena
2.Ile masz lat ?
- 14 :)
3.Czytasz mojego bloga ?
- Tak czytam ale mało komentuję < przepraszam >
4.Co o nim sądzisz ?
- Jest fajny,ma świetną historię opowiadania,ogólnie jest pozytywny :)
5.Kogo najbardziej z chłopaków Violetty Lubisz ?
- Leona,Federico i Maxiego ;)
6. Ulubiony blog ?
- Wszystkie blogi kocham czytać,nie mam ulubionego jedynego ;p
7.Kto według Ciebie śpiewa najlepiej z obsady ?
- Z dziewczyn to : Lodo i Mechi,a z chłopaków to Jorge i Ruggero
8.Lubisz się uczuć ?
- Nie za bardzo ale nauka szybko wchodzi mi do głowy :**
9.Ulubiona książka ?
- Gwiazd naszych wina,szczerzę polecam jest to wspaniała książka :)
10.Ulubiony film ?
- Lol

Pytania od Klaudia Mnatsakanyan :
1.Jak masz na imię ?
- Magdalena
2.Kogo nie lubisz z serialu ?
- Ja wszystkich kocham :)
3.Jakiej pary z serialu nie lubisz ?
- Nie lubiłam bardzo Dieletty.
4.Ulubiony zespół ?
- Nie mam konkretnego zespołu,którego mogę zaliczyć do ulubionych.
5.Czym jest dla Ciebie blogowanie ?
- Oderwaniem się od codziennego życia,na blogerze choć przez chwilę mogę odpłynąć do fantazji.
6.Posiadasz portale społecznościowe typu : "Facebook" ?
- Owszem :**
7.Czy podoba mi się mój blog ?
- Jak wspomniałam wyżej,jest wspaniały ♥

Ja nominuję :
1.Patrycja 2001 http://leonettanewstory.blogspot.com
2.Lagusiak http://mi-historia-mi-mundo.blogspot.com
3.Ludmi Ferro http://mystoryfedemila.blogspot.com
4.Van http://milvidasatras-leonetta.blogspot.com
5.Angeles Sky http://angels-fall-from-the-sky.blogspot.com
6.Viki Verdas http://jorge-tinita-love-forever.blogspot.com
7.Vicki Blanco http://leonettaandnaxi.blogspot.com
8.Wiki Verdas http://jorgeytiniamor.blogspot.com

A o to moje pytania :
1.Jak masz na imię ?
2.Ile masz lat ?
3.Kogo najbardziej lubisz z serialu Violetta ?
4.Kogo wolisz Jorge czy Ruggero ?
5.Ulubiona piosenka z Violetty 3 ?
6.Od kiedy prowadzisz bloga ?
7.Co jest twoją pasją oprócz blogera ?
8.Jak zaczęłaś swoją historię z blogerem ?
9.Kim chcesz być w przyszłości ?
10.Czytasz mojego bloga ?
11.Co sądzisz o moim blogu ?

sobota, 6 grudnia 2014

Rozdział 12 "Ja Ciebie też kocham"


                           * Nim odejdziemy stąd,obudź mnie !
                                      Sen co nas dzieli,zakończy się !
                                  Wiem.

Rozdział z dedykacją dla Viki Verdas

Violetta
Z samego rana do naszego pokoju zaczęły padać promienie słoneczne,które wybudziły mnie z pięknego snu,przetarłam swoje powieki,sięgnęłam po telefon z etażerki i sprawdziłam godzinę,dochodziła 9:00
a wszystkie dziewczyny jeszcze głęboko spały.Zwlokłam swoje ciało z łóżka chwyciłam czystą bieliznę,biały T-shirt i niebieskie rurki i powędrowałam do toalety.Tam wzięłam prysznic,wysuszyłam włosy i ubrałam się w wcześniej zaplanowane rzeczy.Wychodząc,z łazienki włosy związałam w niechlujnego koka.Kiedy weszłam do pokoju każda z dziewczyn siedziała na swoich łóżkach i były już wyszykowane.
- Co wy tak wcześnie na nogach ? Jak wychodziłam do łazienki spałyście w najlepsze.-Byłam zdziwiona moje przyjaciółki nigdy nie wstawały tak wcześnie jak ja,są zwolenniczkami długich snów.
- Po prostu coś nas obudziło,a raczej można powiedzieć kto.- Powiedziała Naty,jeszcze zaspanym głosem.
- Nadal nie rozumiem ? Co wam przeszkodziło w spaniu ? - próbowałam się dowiedzieć,kto taki ich obudził.
- Twój telefon,Romeo się odzywa i nie daję nam spokoju.Dzwonił bardzo długo.- Przyznała się Ludmiła.
- Odebrałyście go ?
- Nie no co ty,cudzych rzeczy nie tykamy.-Powiedziała Francesca.
- Serdecznie was przepraszam.
- My też,bo przeczytałyśmy sms-a od niego,ze przyjdzie po Ciebie o tej godzinie,na którą byliście umówieni.
- To dobrze.
- Dlaczego nic nam nie powiedziałaś,że razem znowu gdzieś wychodzicie ? - Spytała się Ludmiła
- Nie chciałam was zadręczać swoimi problemami.A tak w ogóle to gdzie jest Cami ?-Spytałam zmartwiona.
- Wyszła,Pablo prosił ją o pomoc.-Oznajmiła Francesca.
- Yhmm.A jadłyście śniadanie ? 
- Nie i powiemy ci,że jesteśmy strasznie głodne.-Powiedziały na równi.
- No to idziemy,zbierajcie się.- Popędziłam je,bo sama odczuwałam lekki głód.
- Dziewczyny,ja nie mam apetytu lepiej idźcie a ja później sama wyskoczę coś zjeść.- Powiedziała Ludmiła,
z lekka zamartwiłam się jej zachowaniem.
- Jesteś tego pewna ? - Zapytałam się jej,myślę,że chce się od nas odciąć,jakby się nas obawiała.
- Na pewno,idzie.- Uśmiechnęła się w naszą stronę,od razu poczułam ulgę,że to nic takiego.
- Jak chcesz.-Rzuciła krótko Francesca w stronę blondynki.
- To pa,trzymaj się.- Powiedziałyśmy wszystkie na równo.
- No hej.-Pożegnała się z naszą trójką a my po chwili zginęłyśmy z jej widoku.
Camila
Jestem zmartwiona i całe moje myśli błądzą wokół Ludmiła,jak mogę jej pomóc ? Zadaję sobie bezustannie to pytanie,na które nie znam odpowiedzi.Może powinnam starać się odbudować jej związek,tylko jak ?
Jak to ona uznała dla Federica liczy się szczerość i zaufanie,a on do niej stracił.Violetta uznała,że nie będzie się mieszać z tego względu,że brunet jest jej bratem a blondynka najlepszą przyjaciółką,pewnie sama bym tak postąpiła,jak nie inaczej.Chyba zacznę namawiać Lu aby zaczęła walczyć o miłość jej życia,bo szybko jej ucieknie sprzed nosa.Życie jest tak bolesne,że gdzie byśmy nie stali zawsze oberwiemy w dupsko,taki już jest nasz los,niewdzięczny.Weszłam do pokoju dziewczyn,czyli także do mojego,Luśka płakała na swoim łóżko,a wokół niej tarzały się białe zużyte od płaczu chusteczki.
- Ludmiła,co ty z sobą zrobiłaś.- W tym pokoju panował istny chaos.
- Nie mam sensu żyć,nie jestem nikomu potrzebna,a już zwłaszcza przez kogoś kochana.
- Przestań się użalać nad sobą.Kochana jesteś wspaniałą dziewczyną,może i popełniłaś błąd,ale jesteś człowiekiem,który ma prawo do błędu.-Próbowałam ją pocieszyć i tak wiedziałam,ze na marne bo blondynka jest upartą kobietą.
- Tylko,że Federico woli idealnych ludzi.A ja do nich nie należę.- Odgryzła się mi,jakbym ja była winna.
- Wcale nie woli,te słowa,które wszystkie skierował je do Ciebie założę się,że powiedział to z emocji,bo go ponosiły i nic więcej.Na pewno Ci wybaczy kiedy zaczniesz o siebie dbać i w końcu zawalczysz o niego.
- To tylko złudne marzenia,które się nie spełnią.-Powiedziała bez żadnego przekonania w głosie.
- Od kiedy jesteś taką pesymistką.Gdzie jest ta wesoła i zawsze uśmiechnięta Ludmiła ?
- Znikła.-Powiedziała cicho i zauważyłam jak kilka kropel spadło na jej białą bokserkę.
- Przestań gadać bzdury i zacznij poważnie mnie traktować.
- No dobrze,przepraszam Cię,ale ja nie chcę iść dalej bez Federica.
- To co odmieniamy cię ? - Spytałam radosna,byłam bardzo podekscytowana tym pomysłem,
wreście mogę się wykazać jako stylistka.
- Jeśli tylko potrafisz,sprawy zostawiam w twoje ręce.- Odpowiedziała bez najmniejszego entuzjazmu.
- Twoja wola zostanie spełniona.-Najpierw zabrałam się za ubiór przyjaciółki,podeszłam do jej szafy z garderobą i zaczęłam szperać wokół ślicznych ubrań jakie tam się znajdowały.Po kilku minutach wybrał dla niej odpowiedni strój : Pomarańczową sukienkę Mohito z plisowanym dołem na ramiączka, Złote bolerko na 3/4 rękawy,Srebrny pasek,do tego torebka w panterkę i buty pomarańczowe neonowe szpilki.Będzie wyglądała w tym cudnie i nikt jej się nie oprze.Dalej zajęłam się jej blond włosami.Najpierw je rozczesałam
a potem na nie nałożyłam spray przeciw ochronny przed gorącymi sprzętami do włosów .Wyszły jej śliczne lokowane włosy.Jestem zadowolona z mojej pracy.Makijaż zostawiłam w rękach blondyny,pożegnałam się 
z nią i ruszyłam na spotkanie z Brodueyem.Kiedy szłam na spotkanie z nim na mój telefon przyszedł sms,a treść jego taka :
Od : 678908342
" Cześć kwiatuszku,kiedy ponownie Cię zobaczę " - zdziwiłam się na maksa kto może przesyłać mi takie głupie wiadomości,a może mój ukochany postanowił pobawić się w romantyka.Postanowiłam odpisać,z myślą,że to jest Broduey.
Do : 678908342
"Niedługo się zobaczymy,kochany "
Od : 678908342
" Mam taką nadzieję,czekam " - Po tym sms-ie od niego więcej do niego nie napisałam tylko kierowałam się wyznaczone miejsce mojego spotkania z Miśkiem.
Leon
- Chłopacy to ja będę leciał.-Krzyknąłem do chłopaków.
- Tak,tylko nie stchórz.-Powiedział Andres
- Przysięgam,że wyznam jej to.-Oznajmiłem im wesoło,że sam nie wierzę w to co się ze mną dzieję.
- No nareście rozsądek przemówił do Ciebie.-Poklepał mnie  po plecach Diego.Wyszedłem z naszego pokoju zapukałem do dziewczyn.Otworzyła mi Violetta,która była ślicznie ubrana,w to.
- No cześć śliczna,gotowa ?
- Gotowa na co ?
- Na wspólne wyjście ze mną.-Powiedziałem uradowany i zaśmiałem się.
- jak nigdy w życiu.-Odpowiedziała mi.
- Wiesz co ?Ślicznie wyglądasz za każdym razem gdy na Ciebie patrzę.
- Oj już chodźmy.-Pociągnęła nie za rękę,zamknęła drzwi wyszliśmy z hotelu.
- Jak chcesz.-Oznajmiłem i chwyciłem ją za rękę,na co nasze ręce splotły się.Po 10 minutach drogi dostaliśmy się pod najlepszą restaurację w tym mieście,Viola troszkę zdziwiła się co robimy w tym eleganckim lokalu ale wyjaśniłem jej żeby o nic nie martwiła.
- Dobry wieczór zamawiałem stolik dwuosobowy na nazwisko Verdas.Czy jest taka rezerwacja.
- Tak zaprowadzą państwa tylko poproszę dowód do sprawdzenia danych.
- Okey,proszę.
-Dziękuję bardzo serdecznie,życzę udanej kolacji.
- Leon ja nic z tego nie rozumiem wystarczyłaby zwykła knajpka.
- Przestań ważne,że postarałem się i zrobiłem to dla Ciebie.
- Ja nie jestem wybredna,tylko dla mnie liczysz się tylko ty i ja.Ale jeśli mnie już tu zaprosiłeś to nie odmówię.
- Cieszę się.
- Co państwo zamawiają ?
- Ja poproszę Sole Meuniere i zwykłą wodę gazowaną.-Pierwsza zamówienie złożyła Violetta,po czym kelnerka zanotowała jej zamówienie.
- A dla pana ? - Spytała sympatycznym głosem.
- Poproszę to samo co ta pani.-uśmiechnąłem się do niej.
~Godzinę później~
- Leon,jak długo będziemy chodzić po tym parku,jestem zmęczona po tej kolacji a na dodatek nic mi się nie chce.-Zaczęła narzekać.
- Violu,proszę o jeszcze chwilę cierpliwości,muszę coś ci powiedzieć,ale nie tutaj.-Spojrzałem w jedną stronę i znalazłem to wyjątkowe miejsce.-Już wiem gdzie pójdziemy,choć.
- Ale po co tam idziemy.
- Przekonasz się,chodź.-Chwyciłem jej dłoń i zacząłem kierować się z nią w tamto miejsce,dopóki nie zatrzymała się.
- W takich butach jest to niemożliwe.-Wskazała na swoje dość wysokie buty.
- To wskakuj mi na barana.-Kiedy upewniłem się,że wskoczyła mi na plecy,zacząłem kierować się z nią,wcale nie była ciężka,ważyła dosłownie jak piórko.
- Wiesz co jesteś strasznie wygodny.-Powiedziała i wtuliła się we mnie jak w pluszowego misia co mi wcale to nie przeszkadzało,byłem wręcz zadowolony z czynów szatynki.
- Dobrze wiedzieć.-Zaśmiałem się za co oberwałem od Violetty.
- Nie wolno śmiać się ze słabszych.-Kiedy to powiedziała dotarliśmy w ustronne,ale śliczne miejsce.
- Ale tu cudownie.-Rozmarzyła się,Verdas jeden punkt dla Ciebie.
- Violu chciałbym Ci coś ważnego powiedzieć.Wiesz,ze bardzo długo się przyjaźnimy w końcu jesteśmy przyjaciółmi od przedszkola,ale od dwóch miesięcy czuję jakbym był kimś ważniejszym twoim życiu tak jest również ummie.
Nie chcę abyś była tylko moją przyjaciółką,Kocham Cię Violetta i chcę być z Tobą na zawsze. -Po mojej przemowie złączyłem nasze usta w jedność,to był właściwy moment,czułem to.
Broduey
Czekam na moją rudowłosą piękność w kawiarni " Coffe" słyszałem,że jest jedną z najlepszych tutaj w okolicy.Jest tu całkiem przyjemnie,po całym lokalu rozchodzą się piękne zapachy kawy,soków czy nawet aromatycznych herbat,które są najlepszym cudem w kawiarence.Lepszego miejsca na spotkanie z Camilą nie mogłem wybrać,ciekawe czy przyjdzie może zapomniała ? Raczej jest o nie możliwe,ona ma dar do pamiętania różnych dat.Z czego jestem z niej dumny.Nagle ktoś zasłonił mi oczy wiedziałem,że to ona i nawet nie miałem ochoty,drażnić się z nią.Nie potrzebuję kolejnych kłótni o drobiazgi z Camilą.
- Zgadnij kto to ! - Rozkazała a jej tętno nie było równomierne słychać było,że się spieszyła.
- Czy to nie przypadkiem moja cudowna piękność,ukochana mojego serca Camila ?
- Zgadłeś Pysiaku,co chcesz w nagrodę.-Zaśmiałem się,jest taka rozrywkowa.
- Buziaka,ale może być tylko w policzek.- Powiedziałem dosyć skromnie,nie oczekuję za wiele.
- Proszę,kochanie.Czekałeś na mnie długo ?- Pocałowała mnie tam gdzie nakazałam.
- Wcale,nie spóźniłaś się,to ja byłem przed czasem.-Próbowałem uspokoić ją,z wszelkich zmartwień.
-Aha,czujesz te aromaty ? - Spytała się i zaciągnęła się nimi ponownie.
- Yhmm,to najpiękniejsza rzecz zaraz po Tobie.-Powiedziałem jej to w uroczy sposób,że się rozmarzyła.
- Okey,już mi tak nie schlebiaj.- Uśmiechnęła się w moją stronę.
- Zamówisz coś do picia a ja pójdę do toalety.-Oznajmiła.
- Pewnie,tylko co ? Może być sok ? - Spytałem się jej dla pewności.
- Tak,tylko pamiętaj pomarańczowy.- Pogroziła palcem po czym ruszyła do łazienki.
- Przepraszam czy mogę zamówić dwa soki pomarańczowe.-Podszedłem do kelnerki i zamówiłem soki.
- Tak,za chwilę przyniosę zamówienie.- Powiedziała uroczo i uśmiechnęła się do mnie przyjaźnie.
Nagle usłyszałem,że Camila dostała wiadomość postanowiłem sprawdzić od kogo ona jest,może ktoś ze szkoły nas szuka.
 Od : 678908342
" Czekałem an Ciebie,ale nie przyszłaś,czekam nadal kochanie" - Czy Camila ma innego,zdradza mnie na boku a przy okazji oszukuję.Nie muszę się opanować i na spokojnie z nią pogadać to wyjdzie na lepsze niż krzyki.
- Już jestem,a nie ma jeszcze naszego zamówienie ? - Powiedziała radosna,a kiedy zobaczyła moją minę jej szczęście też znikło z twarzy.
- Za chwilę będzie,dostałaś sms'a sprawdź.- Powiedziałem bez entuzjazmu,ta wiadomość wbiła mi nóż w plecy.
- Tak,to już sprawdzam.-Powiedziała po czym zaczęła czytać wiadomość,kiedy ją przeczytała odłożyła telefon na bok i nic mi nie powiedziała,a ja gotowałem się w środku.
- Zdradzasz mnie ? - Spytałem się wkurzony,zachowaniem Camili.
- A wątpisz w to ? - Odpowiedziała pytaniem na pytanie,ale była podenerwowana.
- Powoli,dostałaś bardzo romantycznego smsa od kogoś.-Prychnąłem.
- Ja mogę Ci to wszystko wytłumaczyć.-Oznajmiła z wielkim przekonaniem.
-Czekam na to !
- Pierwszego dostałam kiedy szłam na naszą randkę,myślałam,że to ty piszesz,bo nie możesz się doczekać,a teraz sama nie wiem kto to może być.Wierzysz mi ?
- Yhmm.-Odmruknąłem.
- Wiem co zrobić abyś uwierzył mi na sto procent ?
- Co takiego ? - Spytałem nieświadomy tego co chcę mi pokazać.
- To.
Kiedy mnie całowała poczułem to,że naprawdę i szczerze mnie kocha,jak ja mogłem być głupi i zwątpić w nią,z przyjemnością oddałem ten pocałunek.
- Kocham Cię i ufam tobie.-Wyznałem.
- Ja Ciebie też kocham.-Odpowiedziała i przytuliła się do mnie.
- Obiecuję,że znajdę tego typka co wysyła takie bzdury.-Postanowiłem znaleźć tego gamonia od tych tajemniczych wiadomości.
- Dziękuję.-Wtuliła się we mnie,a ja poczułem jej bijące ciepło,to znaczy,że jest szczera wobec mnie.
Ludmiła
Spaceruję sobie samotnie po pięknym Paryżu.Wiem,że obiecałam Camili,że zacznę walczyć o bruneta ale dzisiaj nie mam na to siły,dobrze,że przekonała mnie do odświeżenia mojego wyglądu w tych zestawach czuję się świetniej niż przedtem.Przez jakiś czas mijam śmiejące się pary,które idą za ręką i się przytulają,brakuje mi tego,kiedy byłam jak szczęśliwa z Federico,ale to przeszłość.
Nie powinnam marzyć o tym,że może kiedyś jakimś cudem ja i mój ukochany znowu będziemy razem,muszę żyć teraźniejszością aby jakoś zdać ten ostatni rok Liceum.Będzie mi wszystkich brakować,raczej będziemy się spotykać wszyscy razem w weekendy i znowu wybiegam za daleko.
Ja już chyba tak mam,że lubię myśleć co będzie za jakiś czas i tak mi dobrze z tym.Właśnie dotarłam pod Wieżę Eiffla,wywarła na mnie wielki podziw.Zapatrzyłam się tak na nią i nie zauważyłam jak wpadłam na kogoś a moje ciało odbiło się o boskie mięśnie,jak podejrzewam musi być to jakiś chłopak.Spojrzałam na niego i się nie myliłam z wyglądu przypominał Francuza.
- Je suis désolé, je ne voulais pas que vous tombez juste que je regardais (Przepraszam,nie chciałam na Ciebie wpaść po prostu zagapiłam się ) - Ten chłopak był naprawdę przystojny,brązowe włosy,ciemny kolor oczu zahipnotyzowały nie.
- Rien ne se est passé tellement de beaux êtres peuvent tomber sur moi chaque jour.
( Nic się nie stało takie piękne istoty mogą na mnie wpadać codziennie.)
- Arrêtez ce ne est pas vrai.(Przestań,to nie prawda.)
- Vous venez de Buenos Aires ? ( Pochodzisz z Buenos Aires ? )
-  Oui, et où êtes-vous ? ( Tak,a ty skąd jesteś ? )
- Je vis dans BA, et de repartir.( Mieszkam w BA,a pochodzę stąd.)
- Naprawdę jesteś z Buenos Aires ? Mogłeś mówić tak od razu,nie musiałabym wygimnastykować języka.
- Chciałem zobaczyć jak dobrze mówisz po francusku.-Oznajmił i pokazał mi rząd swoich olśniewających białością zębów.
- I co ? - Spytałam wesoło,jeszcze nigdy się tak przy nikim innym nie czułam jak przy nim.
- Nie dość,że jesteś piękna to tak ślicznie mówisz w moim języku,bardzo mi się to podoba.
Mogę dostać twój numer.-Powiedział to tak seksownie,ze nie umiał mu odmówić.
- Pewnie i przepraszam za moje maniery jestem Ludmiła.-Podałem mu rękę.
- A ja Alex,miło mi.-Uścisnął ją.
- O to mój numer ! - Pokazałam mu mój telefon na którym był wyświetlony mój numer.
- A możesz mi go wpisać,będę wdzięczny.-Poprosił mnie tymi słodkimi oczyszczaki.
- Proszę.
- Dziękuję,śliczna.Masz jutro czas ?
- Ona nie ma czasu i nie podrywaj jej.-Usłyszałam za sobą jakiś znajomy głos,kiedy się odwróciłam zdziwiłam się maksymalnie.
- Federico co ty tutaj robisz ? - Spytałam się zaskoczona widząc go tu właśnie teraz.
- Akurat pojawiłem się w odpowiednim monecie.- Powiedział stanowczo,patrzył z nienawiścią na Alexa,jakby chciał go udusić.
- No chyba nie sądzę.-Odpowiedziałam mu.
- Lepiej będzie jak pójdę.-Zwrócił się do mnie francuz.
- Dobrze myślisz.-Odszczekał się mu Federico.
- Do zobaczenia Ludmiła.-Pocałował mnie w policzek i odszedł.
- Część Alex.-Zdążyłam się z nim pożegnać.Kiedy odszedł od nas naskoczyłam na mojego byłego.
- Co ty robisz do jasnej cholery ? - Krzyknęłam podirytowana.
- Bronię Cię przed francuzem,który leci na śliczne panienki.-Powiedział cicho i z zmatowionym głosem.
- Nie miałeś prawa tego zrobić.-Krzyknęłam na niego,dopiero co poznałam Alexa a on już go ocenia.
- Chcę z Tobą wszystko to wyjaśnić,nie mogę bez Ciebie dnia wytrzymać.- Wyznał z kruchą w głosie,zrobiło mi się szkoda jego ale postanowiłam być twarda i taka będę.
- Jest już za późno,nie chcę z Tobą rozmawiać,zraziłeś mnie do siebie.
- Dajmy sobie jeszcze jedną szansę.-Poprosił mnie tym swoim błagalnym głosem,nie dam się mu tak łatwo nie ze mną takie numery.
- Nie mam ochoty z Tobą rozmawiać,idę.-Chciałam go wyminąć ale chwycił mnie za nadgarstek,spowodował to,że odwróciłam się w jego stronę.
- Poczekaj,muszę Ci coś powiedzieć. Śliczne wyglądasz.-W środku aż cała podskoczyłam,zauważył to,ze zmieniłam coś w swoim wyglądzie.
- Żegnaj Federico.-Odpowiedziałam naburmuszona,a łzy znowu zaczęły mi cieknąć,co ja znowu zrobiłam,zakończyłam definitywnie związek z Federico,jestem bezmyślna.

~*~             ~*~

* Blue Cafe "Zapamiętaj"

Dziękuję wam wszystkim za wszystkie miłe słowa 
pod Rozdziałem 11,jesteście wspaniali ♥

Camila zaczyna dostawać dziwne sms-y,czy nadawca skończy na tych SMS-ach
lub może zacznie wysyłać ich więcej :)

Przypominam,że w moim opowiadaniu jest dopiero listopad ;)

Wszystkiego dobrego z okazji Mikołajek ♥

Rozdział 13 = 9 komentarzy ;*** ( Wierzę w was ) <3

niedziela, 30 listopada 2014

Rozdział 11 "Pewnie,przystojniaku"

Życie jest małą ściemniarą,wróblicą,wygą,cwaniarą,
Plączę nam nogi i mówi idź ! Nie wiesz, nie ufaj mi !
Życie jest małą ściemniarą,francą,wróblicą,cwaniarą,
Plącze nam nogi i mówi idź ! Wkręceni w zgubną nić !

Rozdział z dedykacją dla Viki Verads :)

Leon
Jestem cały zdenerwowany,mój przyjaciel Federico nie wrócił jeszcze do hotelu,chociaż dawno minęła godzina wejścia do pokoi.Dobrze,że niewiedzą 
o tym nauczyciele,że go do tej pory nie ma.Chłopacy jak susły zasnęli dwie godziny temu.Sam najchętniej poszedłbym się spać,ale nie mogę myśląc o tym,że Fede jeszcze nie wrócił do hotelu.
Czułem,że jeśli on wróci będzie potrzebował się komuś wygadać.Po 5 minutach usłyszałem,że do naszego pokoju ktoś otwiera kluczem drzwi,wchodzi do przedpokoju,w nim zapala lampkę  nocną,odkłada klucze na komodę,ściąga buty i coś wiesz na wieszak.Ktoś idzie w stronę łóżek,w końcu orientuję się,że przyszła nasza zguba.
- No w końcu jesteś,gdzie byłeś ? Wiesz jak się martwiliśmy.- Powiedziałem to cicho,aby nie obudzić reszty i miałem do niego pretensje o to,że nie zadzwonił,ze wróci późno.
- Przepraszam,zapomniałem telefonu i nie miałem jak zadzwonić,żeby wam 
powiedzieć,że zrobię sobie bardzo długi spacer.- Odparł,i usiadł się na swoje łóżko,powtórzyłem jego czynność i usiadłem obok niego.
- Wszystko jest okey,nie martw się.Nie chciałeś źle.-Próbowałem go pocieszyć,coś jest na rzeczy.
- No ale tak wyszło.
- Dlaczego zniknąłeś ? Coś się stało ?
- Powiedz mi jedno dlaczego dziewczyny są takie,że potrafią cię okłamywać bardzo długo i nawet nie za drgną na kłamstwo.Tylko dalej w nie brną.
- Może boją się,reakcji kogoś komu miałby to powiedzieć.Różnie bywa i różne są reakcje.
- W moim życiu od dzisiaj panuję jeden wielki chaos i nie umiem go poukładać.
- To coś jest związane z Ludmiłą ?
- Yhmm i nie wiem jak z nią mam zacząć rozmowę.
- Może na spokojnie,wtedy wszystko się wyjaśni.
- Ale ja nie umiem porozmawiać na spokojnie,musi kilka dni przeminąć,żebym coś zrozumiał.
- To daj sobie i jej czas,może wtedy coś się wyjaśni.
- Zobaczę.
- Idę spać,dobranoc ! Tylko pomyśl o czym ci mówiłem ! - Poklepałem go po plecach i położyłem się do łóżka,zasnąłem w szybkim tempie.
~Następny dzień~
Ludmiła
Szukam wszędzie Federico i nie mogę go znaleźć,gdy byłam w jego pokoju chłopacy mówili,ze wyszedł godzinę temu się przewietrzyć.Wczoraj wieczorem zachowywał się podobnie nic nikomu nie mówi za dużo i ucieka,jakby go coś męczyło,gdybym wiedziała tylko co.Martwię się o niego !
Jest zauważyłam go w pobliskim parku,ale w nim pięknie,tak romantycznie,może to jakiś znak ?
- Federico wszędzie Cię szukałam ! - Powiedziałam szczęśliwa,widząc,że jest cały i zdrowy.Chciałam go pocałować ale się odsunął,musi być coś nie tak-mówiła mi moja podświadomość.
- Nie potrzebnie,powiedziałem chłopakom,że wychodzę.- Powiedział oschle i w ogóle
nie spojrzał na mnie.
- To wiem,ale dlaczego unikasz mnie ? - Spytałam się nie pewnie,a cała moja dusza była  zła na niego i zawiedziona.
- Zdaję Ci się.-Burknął pod nosem.
- Coś się stało ? Jesteś jakiś spięty,inny.

- Nic się nie dzieję.Nie wyciągaj pochopnych wniosków.- Krzyknął,przeraziłam się jego tonem i zachowaniem wobec mnie.
- Nie chciałam cie urazić.- Powiedziałem nie pewnie,nie wiedząc jak może zareagować.
- Ale to zrobiłaś,nie chcę z tobą rozmawiać.Zraniłaś mnie !
- Tylko ja nie wiem co zrobiłam źle,wytłumacz mi ! - Żarzą dałam.Był bardzo dziwny wobec mnie.
Zachowywał się jakbym stała się dla niego obca i nie ważna.Coś się z nim stało.
- Nie chcę z Tobą rozmawiać,odejdź.- Krzyknął i rozkazał mi wykonać jego rozkaz,nie poznaję go to nie ten sam chłopak ,w którym się zakochałam,któremu oddałam moje serce.
- Możesz mi wyznać co cie trapi.- Oznajmiłam sympatycznym głosem,nie chciałam,żeby wyczuł,że straciłam chęci do walczenia o niego.
- Lepiej będzie jak ja pójdę.- Powiedział i sprytnie mnie ominął.
- Federico,Fede...- Krzyczałam jego imię i postanowiłam pobiec za nim.Lecz to nic nie dało bo uciekł mi z pola widzenia i wróciłam do hotelu aby porozmawiać o tym z dziewczynami.
Violetta
- Hej Leon ! - Krzyknęłam uradowana widząc mojego przyjaciela,chodzącego po holu hotelowym.
- No cześć,słonko.Nie przywitałaś się ze mną.- Oznajmił uradowany i stanowczy.
- No to co proponujesz ? - Spytałam wesoło i zaciekawiona tym czego mu brakuję.
- Przytulas,ale bardzo długi.- Powiedział uradowany,myśląc o tym,że na sto procent się zgodzę.
- Dla Ciebie wszystko.- Powiedziałem ledwo przez śmiech.
- Ej ten przytulas trwał za krótko na takie warunki się nie umawiałem.- Udał,że obraził się na mnie,że za mało się przytulaliśmy,chyba to pewno mu wystarczyć.
- Przestań strzelać foszki,tylko się ciesz,że w ogóle cię przytuliłam,bo nie musiałam.
- Niech Ci będzie,ale zapamiętaj sobie jedno Leon Verdas nigdy nie strzela fochów.
- Dobrze,już się nie kłócimy nie lubię,jak jesteśmy źli i obrażeni na siebie.
- A kiedyś byliśmy ?
- Na przykład wczoraj,ale szybko mi przeszło.
- Na mnie,nie potrafisz się długo gniewać.
- Czyżby ? Mogę spróbować
- Przestań,nie zrobisz tego.
- A niby czemu ?
- Nie pozwolę Tobie,bo mi za bardzo na Tobie zależy,kochanie.
- Leoś !
- No co nie chciałem,żebyś wyglądała jak słodki buraczek,ale ślicznie się rumienisz.
- Musisz.Przestań to robić.
- Jeśli wyjdziesz ze mną dzisiaj na krótki spacer.
- Niech Ci będzie.
~ 20 minut później ~
- Dziękuje,ci bardzo za śliczny spacer po Paryżu,ale zdecydowanie był za krótki.
- Możemy to powtórzyć,jutro zapraszam cię na cale popołudnie spędzone ze mną.Co ty na to ?
- Jeśli przyjdziesz po mnie,to czemu nie.
- To jesteśmy umówieni.Wpadnę śliczna po Ciebie o 15:00,okey ?
- Pewnie,przystojniaku !
- Od kiedy zaczynasz naśladować mnie.
- Sama nie wiem,hej.-Pocałowałam go w policzek.
- No cześć.-Odpowiedział mi,a ja zniknęłam w drzwiach pokoju dziewczyn.

Federico
Kiedy znowu zauważyłem,że Ludmiła idzie w moją stronę,postanowiłem jej wszystko powiedzieć.
- Chcesz się dowiedzieć dlaczego z Tobą nie rozmawiam ? - Zacząłem z nią rozmowę,bez owijania.
- No raczej,między nami były wszystko w porządku,dopóki tutaj nie 
przyjechaliśmy,coś się stało kochanie ? - Gula stanęła mi kiedy zwróciła się do mnie kochanie,jak ona może się jeszcze do mnie zwracać po tym wszystkim.
- Nie mów więcej do mnie kochanie,bo nie jesteśmy już razem ! - Krzyknąłem na nią wściekły.
- Co ty mówisz ? - Nie dowierzała.
- Co słyszysz,nie chcę tracić przez ciebie humoru,chcę się tutaj dobrze bawić ale nie
 z tobą tylko z chłopakami.- Oznajmiłem jej pewny,nie chciałem,żeby poczuła się złe,ale
chciałem jej to wygarnąć.
- Czemu jesteś taki oschły do mnie ? - Widziałem,ze w jej oczach zbierały się łzy,ale ja
się na to nie nabiorę.
- Wiem o twoim pocałunku z Tomasem.Wtedy co na drugi dzień płakałaś,a 
ty oświadczyłaś mi,że nic się nie stało.
- Bo to nie miało dla mnie znaczenia,więc dlaczego miałabym o tym wspominać.
- Żebyś była ze mną szczera w niektórych sprawach,może bym Ci wybaczył gdybyś wiedziała,że dla mnie postawą związku jest szczerość.
- Federico,tylko,że mama mi groziła.- Powiedziała cicho,a łzy leciały jej ciurkiem.
- I o tym też nie wspomniałaś,a może ona mi to wysłała.- Zacząłem się zastanawiać nad tym,jaki cel miała matka Ludmiły,aby nas rozdzielić,dowiem się,kiedy wrócimy do BA.
- Ale co ? - Spytała nieświadoma i jakby zagubiona w tym co mówi.
- Twoją cholerną bolącą zdradę,nie chcę z Tobą dłużej rozmawiać.
- Federico,zaczekaj !
- Nie mamy o czym mówić to koniec z nami ! - Powiedziałem oschle i ruszyłem przed siebie,nie chciałem dłużej patrzeć na nią i słuchać jej wyjaśnień,bo to już nie miało sensu.

~*~                   ~*~

No i bum Xd Nie ma Fedemiły rozstała się,no cóż tak bywa ;)

Ludmiła i tak będzie walczyć o swoją miłość lub się podda,zobaczę 
co z tego może wyniknąć ;p

Leon i Violetta,w kolejnym rozdziale razem wychodzą i czy coś z tego wyniknie ?

Rozdział 12 = 8 komentarzy :)